la-chica blog

Twój nowy blog

Wigilia

Brak komentarzy

Tatusiu, tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Niby  nikt nie rozczulał się bez potrzeby w trakcie Wigilii, ale jednak. Nutka smutku była.
Najbardziej bolą takie proste rzeczy. Że nie poprowadzisz mnie do ślubu, że nie będziesz więcej miał okazji dawać mi kwiatów z okazji ważnych dla mnie wydarzeń, że nie wytłumaczysz moim dzieciom historii.
Historia i samoloty to były Twoje dwie pasje, przecież Ty wiedziałeś wszystko. Wystarczyło, że spojrzałeś w niebo i już wiedziałeś, co to za maszyna, a dla mnie to zawsze było takie abstrakcyjne.
I nie mogę sobie darować, że nie zdążę Ci dać na urodziny laptopa. Ani jakiegoś fajnego telefonu. Ani nic innego, co chciałeś sobie wkrótce kupić.
Jest mi tak cholernie smutno.

Zaczęło do mnie docierać, że odszedłeś, wtedy, gdy przed pogrzebem chciałam wziąć telefon, znaleźć Twój nr w książce telefonicznej i zadzwonić do Ciebie. I mieć nadzieję, że jednak odbierzesz, że lekarze się pomylili i wyszedłeś ze szpitala. Ale nie zrobiłam tego. Za bardzo bałam się tej ciszy w słuchawce. Tak, cisza w słuchawce naprawdę może wywołać histerię.

Może to głupie, ale powiesiłam sobie przy piecu Twój polar i zabraniam go dotykać.

Tato, tak bardzo, bardzo chciałabym móc Ci wtedy powiedzieć, że Cię kocham i zebyś jeszcze wytrzymał. Ale ta cholerna gruźlica już zaczęła przerzucać się na mózg i resztę ciała. Pocieszam się, że nie musiałeś cierpieć i żyć jak roślinka. Ale mimo to nie mogę… Brakuje mi tego, jak mnie przytulałeś, brakuje mi zapachu Twoich perfum.. Wszystkiego mi brakuje.

Szczerze, to myślałam, że będę silniejsza.

Wesołych Świąt wszystkim, mimo, że mi nie jest wcale wesoło.

Sen

Brak komentarzy

Przedwczoraj miałam kolejny dziwny sen.
Szłam ulicą i spotkałam Śmierć. Była z dwoma innymi „kimiś” przebrana za policjanta. Podeszłam i powiedziałam, że zrobiłam coś złego. Ale oni nie chcieli mnie słuchać. Wyszłam z bramy, jakbym szła na bazarek. Ale wróciłam, bo oni mnie zaszli od przodu. Okazało się, że jednak jestem im po coś potrzebna. Wtedy zaczęłam uciekać, ale wszystko robiłam w takim powolnym tempie. Jak w beznadziejnej grze komputerowej, moje ruchy były zwolnione i oczywiście ostatkiem sił udało mi się wbiec do domu i zamknąć drzwi. Od razu pobiegłam do Taty do pokoju. On leżał w łóżku, wiedziałam, że był bardzo zmęczony. Powiedziałam Mu:” Tato, bardzo Cię kocham.”, a on odpowiedział tylko:” Otwórz drzwi, ktoś puka „. A to pukała Śmierć…

Potem się obudziłam.

I wieczorem tego dnia wydarzyło się TO. Następnego dnia nie miałam siły wstać z łóżka. Czułam się tak samotna, jak nigdy w życiu. A potem karetka na sygnale i komentarz doktor:” Depresja z nerwicą, a w dodatku bardzo delikatna i dziecięca osobowość.”
Jest mi bardzo smutno, że doprowadziłam się do takiego stanu, że to wszystko po śmierci Taty tak się psuje.
Niedługo idę do psychologa, potem do psychiatry.

Mam tylko nadzieję, że Tata się nie gniewa, że tak się dzieje…

To niesprawiedliwe, że jeszcze nie śnił mi się Tata. Co chwilę, z tego co słyszę i widzę, śnią się ludziom zmarli bliscy.
Mi Tata się jeszcze nie śnił. Czemu? Tylko dziś we śnie jedna osoba powiedziała mi, że go często widywała nad zatoką jak siedział i oglądał latające nad nią samoloty. Tak, jakbym ja Taty szukała i ktoś dawał mi wskazówki.
Może rzeczywiście jeszcze Go szukam?

:(

1 komentarz

Czyli to jednak prawda, że czas leczy rany. Godzę się pomału ze śmiercią taty. I idzie mi to szybko, nawet bardzo.
A może po prostu to do mnie nie dociera?
Chyba tak jest, bo gdy jestem przy grobie, to czuję się, jakbym odgrywała jakąś rolę. Jakbym szła tam po nic, bo po co mam iść na grób kogoś, kto żyje i kogo tam nie ma. O, takie mam zawsze wrażenie, gdy tam stoję.

.

1 komentarz

Wczoraj odbył się pogrzeb taty. Cichy, spokojny. Dziękuję za przyjście i wsparcie.

Madziorku kochany, nie wiem, co powiedzieć. 25.11 pocieszałaś mnie, dziś role się zamieniły. Życie jest kruche – sekunda i nie ma.

Ciężko tak bez Taty. Mam wrażenie, że leży sobie w tym szpitalu, że żyje i jest wszystko dobrze. Albo, że jak wyciągnę telefon i zadzwonię, to odbierze i pogadamy.
Nie mam wyrzutów sumienia, że nie było mnie przy Tacie, gdy umierał. Nie chciałabym tego widzieć.
I nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jaki to jest szok, gdy umiera ktoś tak bliski. Wiecie, jaka była moja reakcja, gdy mama powiedziała, że Tata nie żyje? Otóż, moja odpowiedź brzmiała:Acha, no dobra, to pa.
Zatkało mnie, pierwszy raz w życiu powiedziałam coś tak głupiego.
Potem w domu dzika histeria i płacz. Wtedy wydawało mi się, że jestem spokojna jak na tą sytuację. Nie byłam. Spokój widzę dopiero teraz, chociaż nadal zdarza mi się uronić łezkę.

Co boli najbardziej? Świadomość, że jak wchodzę do pokoju, to Taty tam nie będzie. Czasami wchodziłam tam, żeby obejrzeć Jego książki, zawsze stał wtedy za mną i pokazywał, tłumaczył. Z tym mi się kojarzy Jego pokój. Z takim spokojem, mimo, że się często kłóciliśmy.
Inne dwa „obrazy”, to jak siedzi właśnie w pokoju na łóżku, nie widzi mnie, a ja tylko spoglądam przez chwilę żeby zobaczyć, co robi. Uwielbiałam, gdy w domu było cicho i mogłam Go tam podglądać.
I zawsze, ale to zawsze, gdy wracałam ze szkoły, Tata siedział przy stole w salonie, a ja przechodząc mówiłam ” dzień dobry „. I to kolejny obraz, który zapamiętałam.

Smutno. Już mnie nigdy nie przytuli, nie da kwiatów z jakiejkolwiek okazji.

Nasza ostatnia rozmowa była bardzo smutna. Nie wizyta, rozmowa. Nie miał już siły mówić, mógł tylko kiwać głową, ja zadzwoniłam i powiedziałam:” No hej, Tato, jak się czujesz? Mam nadzieję, że dobrze i że się niedługo zobaczymy. Zdrowiej i wracaj do nas! „. A jedyne, co słyszałam, to tlen pompujący się przez rurkę…
Jednego żałuję – że podczas tej ostatniej rozmowy nie powiedziałam Mu, że Go kocham. Modlę się, żeby wiedział, że tak jest. I żeby miał świadomość, że zrobił dla mnie niesamowicie dużo.

Tata pożegnał się z mamą. Lekarze weszli szybko do sali, żeby Go ratować, a On uścisnął jej rękę i zaczął lekko potrząsać, jak na pożegnanie. Wtedy mama musiała wyjść, żeby lekarze mogli mu pomóc. Niestety nie udało się.

Niesamowicie boję się piątku i pogrzebu…

Piszę tu to wszystko, żeby móc sobie przypomnieć, jaki mój Tata był godny i zapatrzony w mamę – nawet w chwili śmierci.

Tata [*]

Brak komentarzy

Wczoraj zmarł mój tata.
Wszystkim bardzo dziękuję za wsparcie. Jest bardzo smutno.

Układa się. Jest coraz lepiej – nareszcie!
Chociaż naprawdę wiele rzeczy mnie denerwuje, to szczęście wraca. Trochę jeszcze przytłoczone, bez sił – ale wraca!

Pochłania mnie wszystko. Studia, moje hobby, zainteresowania. Leniuchowanie już coraz rzadziej. Chociaż filozofia nadal leży i kwiczy, a spotkanie z nią już we wtorek.

Całe szczęście, że jest ten 11 listopada, bo wyjątkowo nie chce mi się iśc na angielski i się nudzić przez półtorej godziny.

Czasami zadaję sobie pytanie: co ja tu właściwie robię? Albo raczej: co ogólnie ja robię?

Życie lubi płatać figle. Jaki będzie następny?

Już jutro.

Brak komentarzy

Nie wiem, co jest, ale ogólnie jest średnio. Co chwilę dochodzą do mnie wiadomości. Najczęściej niestety te złe.
I, do cholery, czy teraz naprawdę jest jakiś okres kryzysów w związkach?
Wyrywali mi we wtorek zęba. Taki dym, jaki tam zrobiłam, to… A zresztą. Nie jestem spuchnięta, nawet nie zakładali mi szwów.
Dobrze się zastanówcie, zanim założycie aparat, bo to wykańcza psychicznie i finansowo ( 200 zł. za 10 min. roboty i wyrwanie czegoś, co nigdy nie miało wyrosnąć, a zajmowało niepotrzebnie miejsce. Cholera! )
A szkoła? Hm, no w sumie to dobrze, wyciągnęłam parę wniosków z zeszłego roku i jest lepiej. Tylko te WFy w czwartki.
No i ten cholerny referat na prawoznawstwo. Niby łatwy, ale tak mi się wybitnie nie chce…
Buziaki, Robaki!

Frustracje

Brak komentarzy

Kurwa, związek mi się jebie. I nie bardzo wiem, co z tym zrobić.
A chuj, niech się dzieje co chce.
Od tego jest ten zasrany blog, żeby takie rzeczy na rzeczywistość internetową przelewać.
Cholera, no…


  • RSS