la-chica blog

Twój nowy blog

Wczoraj wylądowałam pod kroplówką na 5 godzin. Odwodnienie i podejrzenie udaru. Pass z coca colą i tigerami.

Najebało mi się w życiu. Rozstaliśmy się. Chujowo wyszło. Ale będę walczyć.

Łooo!

1 komentarz

Dobra, nie patrząc na te poprawki we wrześniu, to jest nieźle!
Pracuję, jestem przemęczona. Jedyny dzień, który przeznaczam na opierdalanie, to niedziela.
Uśmiecham się. Nie bez powodu…:)
Spełniam marzenia!

:(

1 komentarz

Mamusiu, Tatusiu, bardzo Was kocham, ale charakter to mi ukszałtowalicie niefajny…
Zaciskam zęby, pokażę,  że umiem!
P.S. Położyłam lachę na egzaminy, do wszystkich póki co podeszłam bez nauki…
Zawsze jest wrzesień… Albo okażę się mega inteligentem…

Źle.

Brak komentarzy

Do cholery. Czy ja naprawdę aż tak muszę się kłócić z moim facetem? Tym razem naprawdę nie wiem, czy to przetrwa…
No nic, nie będę o tym zamulać.

Po wielkim kryzysie psychiczno-nerwowym zaczynam od nowa. Znowu lepię kwiatki, znowu siedzę całe dnie nad liquidem tworząc paznokcie. W maju idziemy na warsztaty z Martuchą, która nie wiem, jak ze mną jeszcze wytrzymuje. Anyway, zaczyna być fajnie. Tylko ta kłótnia z M.:(

A ludzie z mojego kierunku są chorzy na głowę i to w sensie pozytywnym.:) Dziś przed egzaminem kolega uczył nas udawać gołębia. Potem z Anią do Złotych Tarasów, gdzie nie znalazłyśmy nic ciekawego.:D

Adieu.:)

[*]

Brak komentarzy

Katyń nadal zachłanny.
Pamięć ich wszystkich, po prostu.

Jest mi bardzo smutno.
A to dlatego, że problemy rodzinne przysłaniają wszystko. Radość, która powinna płynąć ze Świąt, spokój, wyciszenie. U mnie tego nie ma ( jak zwykle ).
Dziś przekonałam się, że w starciu: ja vs. reszta jestem ( jak widać ) sama.
Zaczynam na nich lać, mieć w dupie itp. Ci ludzie nie obchodzą mnie jako rodzina. Szkoda tylko, że przez nich cała radość, jaka powinna wypływać z mojego związku też nie znajduje nigdzie ujścia.
Ale od dziś to zmieniam, koniec.

Ojć…

Brak komentarzy

Cholera, takie nijakie te Święta. Ani w lewo, ani w prawo.
Byłam na cmentarzu. Smutek…

Na pocieszenie zrobiłam ładnego frencha na trzech paznokciach…

Ech.

Chyba chcę już na uczelnię, nie lubię dni wolnych.

Przyszła wiosna. Nie odczułam za specjalnie. Może dlatego, że Dzień Wagarowicza wypadał w niedzielę?
Jest fajnie, świeci słonko, życie płynie dalej. Rutyna, rutyna. Niedługo mam zamiar gdzieś pojechać. Chociażby na jeden dzień. Jakaś Łódź, czy cokolwiek.
I zobaczyć w sobie radość, jaką widzę na zdjęciach innych. Taką prostą radość, której mi teraz brakuje.
Wszystkiego mi brakuje. Pieniędzy zwłaszcza, bo zapomniałam donieść papierek do renty i następna dopiero w kwietniu.
Tęsknię za Tatą. Kto by pomyślał, że w tak naturalnym momencie, jak nadejście wiosny, znowu cholernie odczuję Jego brak.
Wróciłam do paznokci po wielkie załamce.
Tata zawsze chciał, żebym robiła to, co daje mi radość. Więc robię. I na dobre wychodzi.
Wiosenne pozdro wszystkim!

Bach!

Brak komentarzy

Idzie Chopin i Bach.

Same nieszczęścia. SAME! W tym tygodniu jeszcze 2 poprawy.
Muszę coś zmienić. Tym czymś będzie:
- mniej słodyczy,
- mniej coli,
- więcej jogurtów,
- kosmetyczka,
- fryzjer

Dziś 15 miesięcy.:*

Z racji choroby i wielkich nudów postanowiłam wejść na stronkę znalezioną w necie i zrobić wróżbę z chińskiego ciasteczka. Oto i ona:
Przeczucie pokazuje Ci najlepszą drogę, choć wcale nie musi być ona dobra.

Podoba mi się.


  • RSS