la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Ukraiiinaaa!

1 komentarz

Wróciłam. Depresja popowrotowa minęła. Jak mi się podobało we Lwowie, jak nie chciałam stamtąd wyjeżdżać.

No, ostatnio psychicznie było źle. Wracają emocje sprzed roku. Muszę to jakoś przetrwać…
Może trochę niepoukładana moja głowa, ale porządkuję.
Ją i wszystko.

Brak komentarzy

„Możemy się nie widzieć miesiącami, możemy o sobie „zapomnieć” na chwilę lub dwie, możemy mieć kogoś w międzyczasie. Ale proszę powiedz mi, jak to jest, ze za każdym razem kiedy znajdziemy się w pobliżu siebie jakaś niewidoczna siła pcha nas ku sobie ?”


A jutro Ukraina.

.

Brak komentarzy

Dzieje się coś, do jasnej cholery, złego! Mam wszystko gdzieś, zatraciłam gdzieś radość życia. Od kilku dni ciągle rozkminiam, jak to niektórym fajnie, że rodzice im wszystko fundują.
Nie daję sobie rady z tym, co było, co jest. Jak będzie z tym, co… będzie.
Ludzie mnie denerwują, nie mam ochoty nikogo widzieć, z nikim się spotykać, chcę sobie na razie siedzieć sama i mieć święty spoemkój. Tyle, że tak się nie da – ha! Czyli siłą rzeczy ktoś/coś będzie próbowało mnie na siłę uszczęśliwić.
Jestem wściekła.

Świadomość.

2 komentarzy

Zachciało mi się zapiekanek. Miałam je przed oczami, jak leżą sobie w piekarniku i się grzeją, specjalnie dla mnie. No, niby ot, takie sobie zwykłe. Przypomniałam sobie dokładnie ich smak. Aż za chwilę uświadomiłam sobie, że już nigdy nie zjem takich zapiekanek, o takim smaku i tak przyrządzonych. Bo już nigdy nie zrobi ich Tata

Takie rzeczy najbardziej bolą. Kiedy myślisz sobie ” o, fajnie by było, gdyby … ” i za chwilę uświadamiasz sobie, że to się już nigdy nie powtórzy…

21.09.2010

1 komentarz

Wstyd się przyznać, ale przechodzę chyba depresję jesienną. Nigdy mnie ta „dolegliwość” nie dotykała, a tu – proszę bardzo!
Jest mi codziennie niesamowicie smutno. Brakuje mi spełnienia. Praca była jaka była, ale przynajmniej coś się działo.
No i były pieniądze.
A teraz naprawdę odczuwam ich brak. I będzie źle, jeśli czegoś nie wymyślę.
Jeśli ktoś powiedziałby mi w zeszłym roku, że będzie taka bida i tak ciężko, to bym nie uwierzyła.
Czasami zazdroszczę znajomym, którzy nie muszą pracować, wracają do domu i mają obiad na stole i nie muszą się martwić o to, czy zdążą go zjeść, czy też nie. Bo zawsze zdążą. A ja już nawet nie mam ochoty jeść. Wolę się zapchać słodyczami i mieć wszystko w dupie.
Cóż, szukam pracy, jak będzie – nie wiem. Być może będę musiała iść na zaoczne, by wyjść na prostą. Oby nie. To zależy, jaka będzie odpowiedź na moją aplikację do jednej pracy. MUSZĘ coś zrobić.
I cieszcie się, jeśli nie macie takich dylematów.

Roczek.

Brak komentarzy

Właśnie sobie uświadomiłam, że minął rok, odkąd ukończyłam kurs stylizacji paznokci. I stwierdzam z przerażeniem, że jestem na dużo niższym poziomie, niż bym chciała. Fakt, paznokcie się podobają, ale zawsze można lepiej.
Czas się ogarnąć i wykonywać nieco więcej setów w ciągu tygodnia.

Cholera, tyle razy bałam się ryzykować. Bo to, bo tamto, bo co powie babcia, ciotka i cała reszta. Bo mama się będzie martwić, bo ktoś się krzywo spojrzy, bo, bo i bo!
Może nie jestem teraz wyjątkowo trzeźwa, gdyż byliśmy z M. na imprezie, ale przemyślenia wciąż takie same. Miałam marzenia, poddałam się i pod wpływem chwili odeszły one hen-hen daleko.
A teraz siedzę na tej zasranej pracy socjalnej, która mi definitywnie nie idzie. Na ukrainistyce nie miałam wcale złych ocen, leciałam na czwórkach i piątkach nierzadko. A teraz 5 poprawek.
Co robić? Intensywnie myślę nad powrotem i już któraś osoba z kolei mi to radzi…
Ech…

Jezu, jaka jestem szczęśliwa. Czasami coś mnie lekko, ale to leciutko zdenerwuje, ale zaraz mija. Mam Jego, mam rodzinę, szkołę ( to się okaże we wrześniu, czy na pewno „mam” ), zawodowo też się rozwijam i zdobywam doświadczenie.
Czego więcej do szczęścia?:)
Bywam przemęczona, bywają dni, kiedy mam ochotę leżeć do góry brzuchem i nic nie robić. Odkładam telefon, nie pamiętam, by odbierać, nie zwracam na to uwagi nic mi nie zawraca tyłka.
Cudooownie! :D
Co do mojej pracy, bo zapewne pojawią się pytania w Waszych głowach – tę w salonie rzuciłam, ale ostatnio prowadziłam kurs stylizacji paznokci, zostałam poproszona o poprowadzenie kolejnego we wrześniu – tak trzymać!

Ale kto by się nie bał?
Postawić wszystko na jedną kartę. Bo tak.
Uczyć się od nowa. Kontrolować emocje. Myśli – nierzadko te złe, uporczywe i powracające razem z zakotwiczonymi we mnie uczuciami.
Ale będzie dobrze.:)

Czy ktoś z Was kochał naprawdę? Bo ja tak. I wiem, że źle zrobił, wiem. Ale ja też źle zrobiłam. Wiele razy.
Wieeele.
Pytają:” I po co? „
Nie wiem. Chcę walczyć, po prostu. Jestem z tych, którzy muszą mieć pewność, że wykorzystali wszelkie możliwe środki, by się udało.
A co, jeśli się nie uda?
Trzeba żyć dalej, od tego się nie umiera, ale jak już mówiłam – ja spróbuję. I nie, nie będę się narzucać, nic. Po prostu będę, w świadomości, albo i pod-świadomości. Ale się już nie narzucę.
Już nigdy.

Miałam odwiedziny Rafała, aktualnie przechowuję Patrycję. I jest fajnie, o!:) Spotkania po latach, że tak powiem.

Kocham Grochów letnią nocą.


  • RSS