Do cholery. Czy ja naprawdę aż tak muszę się kłócić z moim facetem? Tym razem naprawdę nie wiem, czy to przetrwa…
No nic, nie będę o tym zamulać.

Po wielkim kryzysie psychiczno-nerwowym zaczynam od nowa. Znowu lepię kwiatki, znowu siedzę całe dnie nad liquidem tworząc paznokcie. W maju idziemy na warsztaty z Martuchą, która nie wiem, jak ze mną jeszcze wytrzymuje. Anyway, zaczyna być fajnie. Tylko ta kłótnia z M.:(

A ludzie z mojego kierunku są chorzy na głowę i to w sensie pozytywnym.:) Dziś przed egzaminem kolega uczył nas udawać gołębia. Potem z Anią do Złotych Tarasów, gdzie nie znalazłyśmy nic ciekawego.:D

Adieu.:)