Dobra, przyznam się.
Załamuję się. Nie umiem, po prostu. Nie umiem, nie każdy chyba godzi się ze śmiercią własnego Taty.
Codziennie staram się, żeby nikt niczego nie widział. Staram się wrócić do normalności, ale to nie takie łatwe.
Nie zdawałam sobie sprawy, że to aż taki ból.
Niedawno znalazłam kartkę urodzinową dla Taty sprzed paru lat.
A teraz co? Idę jutro z wieńcem na grób.