2009 – NAJGORSZY rok mojego życia. Naprawdę. Wydarzyło się tysiąc rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca, a ja zakończyłam ten „cudny” rok najpierw wielką depresją a potem wizytą u psychologa. Bo samobójstwo, bo to, bo inne gówna.

Stwierdzam, że to prawda, że jaki Sylwester, taki cały rok. To pobicie w wykonaniu Luizy…

Czas zacząć od nowa. Od zera. Czyściutka kartka i naprawiamy to, co zepsuliśmy.

Boję się tylko o Niego.

Tęsknię. Źle sypiam. On też, wiem o tym. Poradzimy sobie, musimy.

Szczęśliwego 2010 roku wszystkim.