Tatusiu, tak bardzo mi Ciebie brakuje.
Niby  nikt nie rozczulał się bez potrzeby w trakcie Wigilii, ale jednak. Nutka smutku była.
Najbardziej bolą takie proste rzeczy. Że nie poprowadzisz mnie do ślubu, że nie będziesz więcej miał okazji dawać mi kwiatów z okazji ważnych dla mnie wydarzeń, że nie wytłumaczysz moim dzieciom historii.
Historia i samoloty to były Twoje dwie pasje, przecież Ty wiedziałeś wszystko. Wystarczyło, że spojrzałeś w niebo i już wiedziałeś, co to za maszyna, a dla mnie to zawsze było takie abstrakcyjne.
I nie mogę sobie darować, że nie zdążę Ci dać na urodziny laptopa. Ani jakiegoś fajnego telefonu. Ani nic innego, co chciałeś sobie wkrótce kupić.
Jest mi tak cholernie smutno.

Zaczęło do mnie docierać, że odszedłeś, wtedy, gdy przed pogrzebem chciałam wziąć telefon, znaleźć Twój nr w książce telefonicznej i zadzwonić do Ciebie. I mieć nadzieję, że jednak odbierzesz, że lekarze się pomylili i wyszedłeś ze szpitala. Ale nie zrobiłam tego. Za bardzo bałam się tej ciszy w słuchawce. Tak, cisza w słuchawce naprawdę może wywołać histerię.

Może to głupie, ale powiesiłam sobie przy piecu Twój polar i zabraniam go dotykać.

Tato, tak bardzo, bardzo chciałabym móc Ci wtedy powiedzieć, że Cię kocham i zebyś jeszcze wytrzymał. Ale ta cholerna gruźlica już zaczęła przerzucać się na mózg i resztę ciała. Pocieszam się, że nie musiałeś cierpieć i żyć jak roślinka. Ale mimo to nie mogę… Brakuje mi tego, jak mnie przytulałeś, brakuje mi zapachu Twoich perfum.. Wszystkiego mi brakuje.

Szczerze, to myślałam, że będę silniejsza.

Wesołych Świąt wszystkim, mimo, że mi nie jest wcale wesoło.