Ciężko tak bez Taty. Mam wrażenie, że leży sobie w tym szpitalu, że żyje i jest wszystko dobrze. Albo, że jak wyciągnę telefon i zadzwonię, to odbierze i pogadamy.
Nie mam wyrzutów sumienia, że nie było mnie przy Tacie, gdy umierał. Nie chciałabym tego widzieć.
I nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jaki to jest szok, gdy umiera ktoś tak bliski. Wiecie, jaka była moja reakcja, gdy mama powiedziała, że Tata nie żyje? Otóż, moja odpowiedź brzmiała:Acha, no dobra, to pa.
Zatkało mnie, pierwszy raz w życiu powiedziałam coś tak głupiego.
Potem w domu dzika histeria i płacz. Wtedy wydawało mi się, że jestem spokojna jak na tą sytuację. Nie byłam. Spokój widzę dopiero teraz, chociaż nadal zdarza mi się uronić łezkę.

Co boli najbardziej? Świadomość, że jak wchodzę do pokoju, to Taty tam nie będzie. Czasami wchodziłam tam, żeby obejrzeć Jego książki, zawsze stał wtedy za mną i pokazywał, tłumaczył. Z tym mi się kojarzy Jego pokój. Z takim spokojem, mimo, że się często kłóciliśmy.
Inne dwa „obrazy”, to jak siedzi właśnie w pokoju na łóżku, nie widzi mnie, a ja tylko spoglądam przez chwilę żeby zobaczyć, co robi. Uwielbiałam, gdy w domu było cicho i mogłam Go tam podglądać.
I zawsze, ale to zawsze, gdy wracałam ze szkoły, Tata siedział przy stole w salonie, a ja przechodząc mówiłam ” dzień dobry „. I to kolejny obraz, który zapamiętałam.

Smutno. Już mnie nigdy nie przytuli, nie da kwiatów z jakiejkolwiek okazji.

Nasza ostatnia rozmowa była bardzo smutna. Nie wizyta, rozmowa. Nie miał już siły mówić, mógł tylko kiwać głową, ja zadzwoniłam i powiedziałam:” No hej, Tato, jak się czujesz? Mam nadzieję, że dobrze i że się niedługo zobaczymy. Zdrowiej i wracaj do nas! „. A jedyne, co słyszałam, to tlen pompujący się przez rurkę…
Jednego żałuję – że podczas tej ostatniej rozmowy nie powiedziałam Mu, że Go kocham. Modlę się, żeby wiedział, że tak jest. I żeby miał świadomość, że zrobił dla mnie niesamowicie dużo.

Tata pożegnał się z mamą. Lekarze weszli szybko do sali, żeby Go ratować, a On uścisnął jej rękę i zaczął lekko potrząsać, jak na pożegnanie. Wtedy mama musiała wyjść, żeby lekarze mogli mu pomóc. Niestety nie udało się.

Niesamowicie boję się piątku i pogrzebu…

Piszę tu to wszystko, żeby móc sobie przypomnieć, jaki mój Tata był godny i zapatrzony w mamę – nawet w chwili śmierci.