Układa się. Jest coraz lepiej – nareszcie!
Chociaż naprawdę wiele rzeczy mnie denerwuje, to szczęście wraca. Trochę jeszcze przytłoczone, bez sił – ale wraca!

Pochłania mnie wszystko. Studia, moje hobby, zainteresowania. Leniuchowanie już coraz rzadziej. Chociaż filozofia nadal leży i kwiczy, a spotkanie z nią już we wtorek.

Całe szczęście, że jest ten 11 listopada, bo wyjątkowo nie chce mi się iśc na angielski i się nudzić przez półtorej godziny.

Czasami zadaję sobie pytanie: co ja tu właściwie robię? Albo raczej: co ogólnie ja robię?

Życie lubi płatać figle. Jaki będzie następny?