Spotkalam kierowce babci dziewczynek i powiedzial, ze ma cos dla malych od babci. No to mowie, ze moge przekazac. Dostalam do reki jakis sloiczek, nie sprawdzalam, co to, bo nie moje, a bylo zapakowane w siatke. No i poszlam do malych, akurat sie kapaly, po kapieli powiedzialam, ze mam cos w nagrode za dobre zachowanie.
Biore sloiczek. Mowie, ze od babci. One juz ucieszone, kazda chce otwierac, wiec ja oznajmilam, ze ja sie tym lepiej zajme. Z namaszczeniem zaczelam otwierac siatke, a w srodku… sloiczek pesto.

Male po sobie, potem na mnie, ja sie dusze ze smiechu, zeby im nie bylo przykro, bo moze to dla nich wazne. W koncu nie wytrzymalam i zdolalam z siebie tylko wydusic:’ No, to jest pesto od babci ‚

Uwielbiam ta kobiete.:D