la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

Miesiac

Brak komentarzy

Zostal mi miesiac do powrotu do domu. Znajac zycie – przeleci szybko. Niedawno tak plakalam wyjezdzajac, a niedlugo wracam. No i widzicie, szybko minelo.:)
Co wiecej. Bylam z hostami w Szwajcarii, okolice St. Moritz. Okolica ladna, gory ladne, ale nie zaparlo mi dechu w piersiach, gdy to zobaczylam. Natomiast Zurych noca rzeczywiscie robi wrazenie. Za dnia juz nie bardzo ( moze dlatego, ze padalo :D ).
Sesja poszla dobrze, tylko male byly troche wymeczone. Pogadalam z makijazytska hostow i mam pare cennych informacji, ktorymi sie z nikim nie podziele.:D

Z malymi jestem juz zzyta na dobre. Jednego ranka India zaczela cos gadac, ja sie wychylam z tego pietrowego lozka, a ona do mnie:’ Kinga, I like you very much, you went to the playdroung with me ‚. Az mi sie cieplo na sercu zrobilo. Z tymi malymi nikt nie chodzi na plac zabaw, do piaskownicy ( fakt, ze takowych tu nie ma, ale w Überherrn sa ). Niestety – rodzice nie maja czasu, teraz tak naprawde ja wychowuje te male, czytam im ksiazeczki, tlumacze wszystko, o co prosza… Rodzice w samochodzie wola sobie posluchac audiobooka i rozmawiac ze soba, niz z malymi. A jak te o cos pytaja, to jest tylko:’ Musze sie skupic na jezdzie ‚. Zalosne, ale prawdziwe.
NIGDY nie zafunduje swoim dzieciom takiego dziecinstwa i nie pozwole, zeby ktos inny je wychowywal.

Hamburg

Brak komentarzy

Bylismy w Hamburgu, a dokladnie w Reinbeck. Do centrum nie pojechalam, bo po prostu nie mialam sily, pochodzilam troche po miasteczku i wrocilam do hotelu.
Nawet zdarzylo mi sie ‚ imprezowac ‚ ( czyt. gadac z innymi opiekunkami do dzieciakow ) w domu Bismarcka.

India zaczyna mnie rozbrajac swoim stylem… spania.:) W Berlinie zaczela mnie kopac, a ja myslac, ze robi to swiadomie i po zlosci zaczelam ja opieprzac, ze to, ze ona nie spi, nie znaczy, ze musi budzic innych. Ale ona spala, jak sie pozniej okazalo.:D
W Hamburgu zanim poszlam sie myc, lezala z glowa na poduszce, a jak wrocilam, to glowa zwisala jej z lozka, a nogi byly na calej mojej polowie.:D Musialam sie narobic, zeby obrocic ja o 90* i nie obudzic.
Bo my zawsze jedno lozko mamy, jakby kto pytal.

A dzis o 18 jade do Szwajcarii. Uwielbiam moja hostke. Pisze mi o 22 esa, ze jednak jedziemy o 14, a nie o 7 rano, nastepnie dzwoni o 6 rano, zeby sie upewnic, czy przeczytalam wiadomosc.
Chryste Panie…

Kryzys

3 komentarzy

Tak wiec wczoraj nastapil kryzys kryzysow, juz nie wytrzymywalam psychicznie z tymi dwoma smarkulami i az sie poryczalam. Pierwszy raz, a jestem tu poltora miesiaca, plakalam przez to, ze nie moglam ich opanowac. W dodatku zaczal mnie bolec brzuch i malo sie nie porzygalam…
Kurwa, czasami jest mi tu tak ciezko, w Polsce ktos by mnie przytulil, pozartowal, moglabym sobie poleniuchowac z ciepla herbata w rece, a tutaj musze ciagle gdzies jezdzic, latac za malymi…
Przeraza mnie, jak ci ludzie zyja… Dzis jade do babci malych, w piatek jedziemy do Hamburga ( bede z nimi SAMA w pociagu przez 5 godzin, juz zaczynam sie bac … ), w niedziele wracamy z hostka i malymi, a we wtorek jedziemy do Szwajcarii. Dobrze, ze jestem tu tylko na wakacje, nie moglabym zyc tak caly czas, omijac normalne zarcie i inne.
Btw., wczoraj sie chyba przytrulam tym calym makaronem z pesto.
Oni zyja zdecydowanie za szybko, jak dla mnie.
A, no i korci mnie, zeby zostac w Niemczech na rok. Pewnie tego nie zrobie, bo bym miala 2 lata w plecy, ale z drugiej strony – studia nie zajac, nie uciekna.
Spadam sie pakowac na te 5 dni.
Elo.

Berlin

Brak komentarzy

Wrocilam wczoraj z Berlina. I musze powiedziec, ze zakochalam sie w tym miescie. Duze, piekne, zajebiste zabytki, wszystko zadbane… Jakbym mogla, to juz bym tam zostala.:) Spotkalam sie z Ada, wiec 6 godzin zwiedzania bylo tez rowne 6 godzinom rozrywki, bo nareszcie moglam z kims normalnie pogadac.:D
A wracajac podeszlo do mnie 2 kolesi z pytaniem, czy jestem z Berlinai czy znam jakies fajne kluby tutaj.:D Niestety, pomoc nie moglam, ale rozwinela sie bardzo mila rozmowa, wymiana maili ‚ jakbym byla we Frankfurcie ‚ ( bo stamtad owi panowie byli ). Wlazlam do sklepu Nivea i myslalam, ze juz stamtad nie wyjde.:D:D:D:D
Bylo cudownie, mieszkalam w zajebistym hotelu i w ogole…:)
A za tydzien Hamburg, a po Hamburgu Szwajcaria. Do Francji jednak nie jade.:D

ß

Brak komentarzy

Pare osob pytalo mnie, jak to jest u mnie z tym niemieckim. Pojechalam sobie tutaj bez zadnej znajomosci owego jezyka, no i jak ja niby daje sobie rade. Ano, jakos daje. Duzo Niemcow rozumie po angielsku, ale tutaj na wsi jest takowych nieco mniej.:) I wtedy wkraczam do akcji.

W kazdym razie teraz, gdy jestem juz osluchana ( jak na moje mozliwosci ) z tym jezykiem, to stal sie on dla mojego ucha przyjemniejszy, niz angielski. I nie, nie staram sie byc bardziej niemiecka od Niemcow.:D Czasami wole niektore slowa mowic po niemiecku, niz po angielsku. Razi mnie, jak slysze angielskie slowo, gdy wiem, ze moge uslyszec niemieckie. Dziwna sprawa, ale to sie robi po czasie naprawde naturalne. No i dzis dostalam mega pochwale na lekcji za czytanie i jestem w siodmym Niebie. :) Nawet maz nauczycielki napisal mi na tablicy ‚ RESPEKT ‚. :D:D:D
Troche doskwiera mi brak przyjaciol. Ale i tak sie podziwiam, bo zaczyna mi sie nudzic dopiero teraz, a nie po tygodniu, jak na polskiej wsi u mojej rodziny.

No, ludzie tutaj sa mili, fakt, ale zeby nawiazac jakies wieksze znajomosci, to raczej nie. Troche mi smutno, ze tyle osob mi mowi ‚hallo’, ale jakos nikt nie chce dalej pociagnac rozmowy, zapytac o cos, zaprosic na rozmowe… No, cokolwiek! Poki co, zdarzylo mi sie to raz – jeden gosc pracujacy w Saarlouis ( chyba na czas wakacji, bo tez mieszka tu w hotelu ) zapytal skad jestem, po co przyjechalam itp. Gdyby nie to, ze bylam zmeczona, to moze by i pogadal dluzej. W kazdym razie, byl bardzo mily i szacunek dla niego, ze tak sie mna zainteresowal.:)

A za tydzien bodajze, prosze Panstwa, jade do Berlina i Poczdamu na weekend, potem na pare dni do Francji, potem do Hamburga, a nastepnie na tydzien do Szwajcarii.

Jestem przeszczesliwa, ze tu przyjechalam. Czasami ponarzekam, ze nudno, ze to, ze tamto, ale jestem niesamowicie wdzieczna tym ludziom za to, co dla mnie robia. I ze pokazuja mi spory kawal swiata, ze umieja mi opowiedziec historie miejsc, do ktorych jezdzimy. Ze naprawde dobrze znaja swoj kraj i wiedza, co moze mnie zainteresowac. Czasami widac roznice kulturowe, ale trzeba to jakos przelknac i jechac dalej.

Fakt, odkad tu jestem mialam pare ostrych starc z Marcinem i z mama, ale rownie dobrze moglabym sie z nimi klocic w Warszawie. A tak przynajmniej poucze sie czegos nowego, zdobede doswiadzenie i pojezdze tu i owdzie.

Tak naprawde, to moim najwiekszym problemem tutaj jest jedzenie.:))) Jak przypominam sobie moje nerwy ponad miesiac temu, czy mnie nie porwa, nie zgwalca i inne, to az chce mi sie smiac.:D Bo to jest nic w porownaniu z tym, z czym musze sobie radzic tutaj sama. Bo bywa ciezko, jak male mowia cos do mnie, czasem przez lzy, a ja nie rozumiem, czy je cos boli, czy co… Albo jak nie moge ich ogarnac przed snem i nie umiem powiedziec po niemiecku, zeby sie ogarnely i szybko wskoczyly w pizamy, a nie lataly po przyrzadach do cwiczen, wannie i calym domu nago…

Snila mi sie katastrofa lotnicza, a nastepnego dnia uslyszalam informacje o Aurbusie. Siedze z Olimpia i czytam, co napisala jej na ksiazeczce Esther ( poprzednia au pair mojej rodziny ), a tu nagle w drzwiach pojawia sie ona. Znowu zaczynam sie siebie bac.

No i juz jestem zapisana na kurs stylizacji paznokci,a zaczynam dopiero od 24 sierpnia.:)

HAHA.

Brak komentarzy

Kolejne z serii Smiechu Warte.:)

Wlaczam malym bajke o pingwinie Pingu.

Ja: Which episodes do you want to watch? Pingu wants to fly or Pingu’s big day?
India: Pingu wants to die!

:)

Sie literki pomieszaly.:D

LOL.

1 komentarz

Umarlam, po prostu dzis umarlam…
Wlazlam hostowi do kibla, a ten siedzial z laptopem na kolanach.
Wychodze z domu – ten skacze na trampolinie w koszulce i majtkach.
Co mnie tu jeszcze czeka?

.

Brak komentarzy

No i samolot sie wzial i rozjebal. Jak dla mnie, to to wszystko jest sytuacja najbardziej zenujaca z mozliwych. Ja nie chcialabym umrzec jako zniknieta z radaru, a czarna skrzynka gdzies na dnie oceanu.
No i teraz wszystkim madralon, ktore mowia ‚ Ja po tym Air France to juz nigdzie nie polece ‚.
A sami zescie mnie kurwa w samolot wsadzili.:D


  • RSS