la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Pewnie wiele z Was chce wiedziec, jak to jest, byc calkiem samemu w obcym kraju, gdzie nie zna sie jezyka, obyczajow, nie ma sie kolezanek…
Powiem szcerze, ze nie jest tak zle. Doskwiera mi tesknota, ale nie zaluje tego, ze tu jestem. Moi hosci zapewniaja mi naprawde wszystko, mam osobny pokoj w ich hotelu, razem jemy, bawie sie z malymi. Fakt, brakuje mi znajomych, wspolnych wyjsc itp. Co gorsza, tu jest wies, do najblizszego miasteczka mam 10 min. rowerem. Do pierwszego duzego miasta pt. Saarlouis mam jakies 45 min. autobusem. Wybiore sie w jakis wolny dzien.
Po niemiecku rozumiem juz coraz wiecej. Sama sie nie wypowiem, ale rozumiem, co mowia do mnie dziewczynki.
Co mnie to rozsmieszylo, zdziwilo, to … automat na ziemniaki. :) Stoi przed Liddlem, 3€ za siate ziemniakow. :D
Kupilam niemieckiego Joya ( dla ciekawych – Jolie ).. Nic nie rozumiem, ale przynajmniej obrazki poogladam.
Do uslyszenia.

Nocna wyprawa na rowerach na kebab i powrót do domu z moim Bejbe ( nadal nie lubię jeździć, ale cieszę się, że w końcu się ruszyłam na taką przejażdzękę ). Załatwianie czego tylko się da, spotkania ze znajomymi przed wyjazdem.
Jedna wielka niewiadoma, jest też stres. Ale nadal przewagę ma ciekawość.
Jadę na 3 miesiące do obcego kraju, z obcym językiem urzędowym, no dramat jakiś!
Dziś wrzuciłam w siebie sporo kalorii, ale tym lepiej dla mnie. :)
Z nowych wiadomości – doszły mi nowe uczulenia. Na czekoladę, marchewkę, orzechy laskowe i ziemne. Wcześniej nie zwracałam uwagi, ale teraz rzeczywiście ogarnęłam, że po zjedzeniu powyższych bardziej swędzi mnie skóra. No nic, po powrocie zaczynamy odczulanie.

.

Zaczynam panikować przed lotem.


  • RSS