Witam Panstwa. Siedze sobie wlasnie w Austrii i czuje sie jak krolowa. Laptop na dworze, widoki na Alpy, cos cudownego.

Hosci pojechali dzis na wesele, a ja postanowilam zostac i wybrac sie do Innsbrucku, ktory jest niedaleko miasteczka, w ktorym siedze ( a miasteczko to nazywa sie Jenbach ). No wiec pojechalam, oczywiscie nie obylo sie bez kupna zlego biletu, ale jadac do Innsbrucku nie bylo kanarow.

Wysiadlam na Innsbruck Hbf., czy jak to tam sie pisze i ruszylam. I co? W sumie, to nic. Stare miasto nawet moze byc, ale bez przewodnika jakos nie wiedzialam w ktora strone isc. Obkupilam sie w kosmetyki i krazylam po miescie. Niesamowite wrazenie, z centrum miasta widac Alpy, cos pieknego. No, ale Innsbruck sam w sobie mnie nie zachwycil, widzialam ladniejsze miasta. A, no i te samoloty latajace niemalze nad glowa. Nie, to nie dla mnie. :)

W druga strone zlapal mnie kanar, ale zaswiecilam oczami i powiedzialam, ze nie jestem stad i nie wiedzialam, ze musze bilet za 6, a nie za 4 euro. :)

Wracajac wlazlam do sklepu, w ktorym zobaczylam kolejne ‚ cos ‚, co zrobilo na mnie olbrzymie wrazenie… Wosk do depilacji intymnej w rozne wzorki ( w sensie nakleja sie np. serduszko na cipke., odrywa i ma sie serduszko ). ‚ For naughty girls ‚.

Ladnie tu, ale chcialabym juz pojechac do Überherrn,

Przejazdem bylismy w Monachium – sliczne miasto, mam zamiar tam wrocic i zwiedzic je dokladniej.

A w czerwcu jedziemy do Francji. :)