Jeeezu, przeziebienie mnie zlapalo. Troche sie martwie, zeby mnie nie wzielo grypa ( tym bardziej swinska! ), ale w miare szybko zaczelam brac leki, wiec licze, ze przejdzie.

Dzisiejsza noc i poranek byly, hmm, szalone.:D Mialam u siebie nianke elektryczna dla Olimpii i nie dosc, ze mala przez cala noc cos gadala do siebie i nie moglam tego wylaczyc ( w razie gdyby zaczela plakac ), to jeszcze obudzila sie o 6:36 ( patrzylam na zegarek! :D ) i zaczela spiewac ” Ich bin Ariel „, czyli jak sie domyslam, cos z ” Malej Syrenki ” ). Spiewala nieprzerwanie do 8 rano…
Uprzedzam pytania – nie, nie moglam jej wyjac z lozeczka, uciszyc itp., bo jakby mnie zobaczyla, to juz by bylo po spaniu, a do 8 musi siedziec w lozku, wiec jesli sobie spiewala, to wszystko bylo ok. Przynajmniej dla niej. :D
Mialam tez dzis pierwsza lekcje niemieckiego. Jak na mje poprzednie ( zerowe ) umiejetnosci w niemieckim, to przez te pare dni nauczylam sie ponoc naprawde duzo. No nic, zobaczymy, jak bedzie ze mna po tych 3 miesiacach. :)
Elo, ide dalej chorowac, a potem jade po Indie do przedszkola ( btw., mieszkam blisko granicy z Francja i codziennie jezdze tam po mala ).
P.S. Czy w Polsce tez ciagle pada?