la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Bleee.

1 komentarz

Nuuuudno mi dzis. Hosci pojechali na rozmowe do Paryza z malymi, a ja siedze i sie nudze jak mops.

Wczoraj znalazlam w sloiczku z pesto plesn. Ladna byla, wygladala jak dmuchawiec.
Ci ludzie juz mnie niczym nie zaskocza. :D
Odkad tu przyjechalam, nie jadlam prawie ani razu zadnego kotleta, raz chyba kurczaka. Oni wpierdalaja makaron, makaron i dla odmiany – makaron. Tak wiem, jesli chce cos jesc, to mam im mowic i moga mi to kupic. Ale tu mieso jest jakies takie… Niedomowe.:)
W kazdym razie rzygam juz tym calym ‚pasta with pesto’. A poza pasta nie ma nic do zarcia. Ser zolty i jakas zielenina, ale to mnie nie urzadza, jesli chodzi o obiady. Dobrze, ze na sniadaniach moge podjesc troche szynki. Nie, zeby mi sie tu nie podobalo, ale ich przyzwyczajenia zywieniowe chyba mi nigdy nie podpasuja.
No, ale zeby nie umrzec dzis z glodu, lece szykowac makaron.

:D

Brak komentarzy

Co jak co, ale myslalam, ze dzis jebne.

Male na siku mowia ‚ pipi ’. Przebieram Olimpie w pizamke i przed zalozeniem pampersa pytam:’ Limpie, willst du pipi machen? ‚. Ta radosc w oczach i wybiega z lazienki z golym tylkiem. Widze, ze leci w strone pokoju, ja za nia, bo sie wystraszylam, ze bedzie sikala na podloge.

W polowie mojej drogi widze ja szczesliwa niosaca DVD ‚ Pippi Langstfumph ‚… :D

Az sie obsmialam mega glosno.:D

.

1 komentarz

Co jak co, ale najlepsze sa tu momenty, kiedy ktoras mala podchodzi, przytula mnie i mowi ‚ meine Kinga ‚. Czasami tak mysle, jak to bedzie tego 29. lipca. Bardzo sie do malych przywiazalam i bedzie mi cholernie ciezko je zostawiac.

Nawet wolaly moje pancakes od tych serwowanych w zajebistej restauracji w hotelu.

A ich babcia chyba chce sobie ze mnie zrobic sluzbe, ale PO MOIM TRUPIE!

Wrocilam juz z Austrii. Wracajac bylismy w parku w Monachium ( nie wiem, czy dobrze pisze, ale chyba Enligsche Garten ) z taka piekna karuzela z 1917 roku.

Mam zdjecia, zaloze albumy na Picasaweb i kto chce, to moze cieszyc oczy.
Jest goraco i ledwo wytrzymuje.

Witam Panstwa. Siedze sobie wlasnie w Austrii i czuje sie jak krolowa. Laptop na dworze, widoki na Alpy, cos cudownego.

Hosci pojechali dzis na wesele, a ja postanowilam zostac i wybrac sie do Innsbrucku, ktory jest niedaleko miasteczka, w ktorym siedze ( a miasteczko to nazywa sie Jenbach ). No wiec pojechalam, oczywiscie nie obylo sie bez kupna zlego biletu, ale jadac do Innsbrucku nie bylo kanarow.

Wysiadlam na Innsbruck Hbf., czy jak to tam sie pisze i ruszylam. I co? W sumie, to nic. Stare miasto nawet moze byc, ale bez przewodnika jakos nie wiedzialam w ktora strone isc. Obkupilam sie w kosmetyki i krazylam po miescie. Niesamowite wrazenie, z centrum miasta widac Alpy, cos pieknego. No, ale Innsbruck sam w sobie mnie nie zachwycil, widzialam ladniejsze miasta. A, no i te samoloty latajace niemalze nad glowa. Nie, to nie dla mnie. :)

W druga strone zlapal mnie kanar, ale zaswiecilam oczami i powiedzialam, ze nie jestem stad i nie wiedzialam, ze musze bilet za 6, a nie za 4 euro. :)

Wracajac wlazlam do sklepu, w ktorym zobaczylam kolejne ‚ cos ‚, co zrobilo na mnie olbrzymie wrazenie… Wosk do depilacji intymnej w rozne wzorki ( w sensie nakleja sie np. serduszko na cipke., odrywa i ma sie serduszko ). ‚ For naughty girls ‚.

Ladnie tu, ale chcialabym juz pojechac do Überherrn,

Przejazdem bylismy w Monachium – sliczne miasto, mam zamiar tam wrocic i zwiedzic je dokladniej.

A w czerwcu jedziemy do Francji. :)

Aaaaj, w srode jade z hostem i malymi do Bawarii ( Munich ), w piatek dojezdza do nas hostka i smigamy do Austrii na wesele. :))

You like it, biiitch.

Cos sie zaczyna psuc, i ja nawet wiem, co. Coz, szkoda, ze zawsze ja wkladam w cos wiecej uczuc. Ale ja czekac na Bog wie co nie bede. Tylko blagam, nie kazcie mi pisac o co chodzi, nie chce mi sie po raz setny tego robic.:D

Wczoraj siedzialam w hotelu taka zaplakana i podszedl do mnie jakis koles, zapytal, czy chce chusteczke, powiedzial, ze jesli bede potrzebowala pomocy, to moge go prosic. Az sie bardziej poplakalam ze wzruszenia, w Polsce mnie wlasna rodzina nie raczy czasami pocieszac.

Boooze, ja chce, zeby juz byl tydzien. Siedze dzis caly dzien sama, bo male sa u babci. Nudy… 

Wczoraj pojechalam z Sabrina do miasta ( Saarlouis ) i pokazala mi najwazniejsze miejsca ( Burger King, sklepy z ciuchami itp. :D ).
Jeszcze jestem troche zagubiona, jesli chodzi o autobusy. Zupelnie nie czaje rozkladu i Sabrina kazala mi wsiasc najpierw do 186, ktore nie jezdzi w soboty,potem mialam wsiasc w 419, czego nie zrozumialam i czekalam, a z przystanku odjechaly w miedzyczasie 2 autobusy… Ale szczesliwie dotarlam do Saarlouis, pobylam tam jakas godzinke i wrocilam do domu.
Z moimi dwoma parami butow i paroma ciuchami na krzyz czuje sie tu jak jakas wiesniara, bo mlodziez chodzi tu tak fajnie ubrana, ale licze, ze sie obkupie w koncu. ;)
Modle sie, zeby male zostaly do jutra u babci, a jesli wroca dzis, to zeby udalo sie je szybko polozyc spac, bo chce obejrzec ” Kod Leonarda da Vinci „.
Troche smiesznie, powtorki filmow leca tu tego samego dnia po polnocy, a nie w sobote/niedziele rano, jak w Polsce.
Dzis jest taka ladna pogoda, a ja siedze w domu, bo po pierwsze – nie mam co robic, a po drugie – zaczyna sie uczulenie i jak tylko przejde po pdworku, to zaczynam niemilosiernie kichac. :D
Bardzo podobala mi sie oprawa graficzna Eurowizji. :D
Probowalam wczoraj czytac ta nieszczesna gazete ” Jolie ” i znalazlam ekstra kosmetyk.:D W tutejszym Avonie sa takie jakby waciki, ktore jak sie przylozyc do powiek, to robia zajebisty makijaz cieniami. :D I to nie jeden kolor, tylko tak fajnie wycieniowane rozne odcienie. :D Widzialam tez gre-program do Nintendo DS, w ktorym mozna sobie ukladac menu przeliczajac co ile ma kalorii. Fajnie, fajnie. ;) Ale mi niepotrzebne.
Co poza tym? Zdecydowalam, ze jesli sie nie dostane na studia w Polsce, to zostane tutaj. Moze nie u tej samej rodziny, bo po mnie wraca do nich ich poprzednia au pair ( chyba ), ale podoba mi sie w Niemczech na tyle, ze moglabym tu spedzic wiecej czasu. :) 

Jeeezu, przeziebienie mnie zlapalo. Troche sie martwie, zeby mnie nie wzielo grypa ( tym bardziej swinska! ), ale w miare szybko zaczelam brac leki, wiec licze, ze przejdzie.

Dzisiejsza noc i poranek byly, hmm, szalone.:D Mialam u siebie nianke elektryczna dla Olimpii i nie dosc, ze mala przez cala noc cos gadala do siebie i nie moglam tego wylaczyc ( w razie gdyby zaczela plakac ), to jeszcze obudzila sie o 6:36 ( patrzylam na zegarek! :D ) i zaczela spiewac ” Ich bin Ariel „, czyli jak sie domyslam, cos z ” Malej Syrenki ” ). Spiewala nieprzerwanie do 8 rano…
Uprzedzam pytania – nie, nie moglam jej wyjac z lozeczka, uciszyc itp., bo jakby mnie zobaczyla, to juz by bylo po spaniu, a do 8 musi siedziec w lozku, wiec jesli sobie spiewala, to wszystko bylo ok. Przynajmniej dla niej. :D
Mialam tez dzis pierwsza lekcje niemieckiego. Jak na mje poprzednie ( zerowe ) umiejetnosci w niemieckim, to przez te pare dni nauczylam sie ponoc naprawde duzo. No nic, zobaczymy, jak bedzie ze mna po tych 3 miesiacach. :)
Elo, ide dalej chorowac, a potem jade po Indie do przedszkola ( btw., mieszkam blisko granicy z Francja i codziennie jezdze tam po mala ).
P.S. Czy w Polsce tez ciagle pada?

Sentymentalnie mi dzis o tej prawie 7 rano. Hosci pojechali do Stanow, a ja bede sama z dziewczynkami.

Teraz widze, ze los daje mi naprawde duzo. Staram sie jakos urozmaicic zycie. Ostatnio za dobrze sie nie dzialo i te cale Niemcy to dla mnie taka odskocznia od wszystkiego.
Za tydzien jedziemy na wesele do Austrii, w lipcu do Szwajcarii i Anglii… Jutro mam pierwsza lekcje niemieckiego.
Czas mija mi tu inaczej, duzo, duzo szybciej, niz w Polsce. Ani sie obejrze, a juz jest wieczor. Doceniam wszystko to, co robia dla mnie hosci. Bo robia naprawde duzo, a wcale nie musza. Wiem, ze mam obowiazek pilnowac malych, po to glownie tu jestem, ale szczerze, to moja praca nie jest jakas ogromna. Staram sie, wiadomo, ale jesli chodzi o wymiar godzin, to musze zrobic ich 35 w tygodniu, co wielkim wysilkiem nie jest patrzac na to, ze male moga skakac caly dzien na trampolinie, a ja moge tylko siedziec i ich dogladac.
I ciesza mnie male rzeczy. Naprawde male. Wczoraj dowiedzialam sie, co znaczy ‚ zusammen ‚, czy jak to sie tam pisze, i strasznie sie tym jaram.:)

  • RSS