Z nowości:

Jakoś 15 czerwca wyjeżdżam do Finlandii na dwa i pół miesiąca. Sama, samiuteńka. Nie znam tam nikogo, nie znam języka ( choć tam z angielskim nie ma problemu ). No i będę się zajmować dwiema słodkimi dziewczynkami.
Uprzedzam pytania:
- nie, nie wiem, co mi przyszło do głowy,
- nie, mój chłopak nie jest zadowolony ( i nie mamy kryzysu :| ),
- mama się cieszy, że córcia chce poznać świat, ale się boi, że ją porwą, zgwałcą, wywiozą do burdelu,
- jasne, że się trochę boję, bo jadę w ciemno, ale kiedy, jeśli nie w tym wieku?

Liczę na wpierdalanie solidnej ilości łososia i popijania wszystkiego mlekiem. I przysięgam – znajdę Bukę i ją udomowię!

Znając siebie, to bedę płakać na początku z tęsknoty, a w Polsce będę płakać, że chcę wracać.

Nowość nr 2: znalazło się moje kuzynostwo ( kuzynowstwo? ) z Ukrainy. A raczej odezwali się, bo zgubieni to oni nie byli.

Co za dzień.