Coby rozwiać wszelkie wątpliwości, a plotkarzom zamknąć gęby – tak, rzuciłam studia.
Czemu?
Nie dla mnie. Nieciekawe, zupełnie nie moja bajka. Więcej rozumiałam słuchając po ukraińsku o lotach w kosmos, czy innych pierdołach, niż po polsku na np. literaturoznawstwie ( zmora każdego ukrainisty na UW ).
Teraz czeka mnie megaodpoczynek ( no dobra, nie taki mega – szukam pracy ), a od października nowy kierunek.
Jaki? Nie powiem.
A kto wie, proszę o zachowanie milczenia.
A, i kto chce się dowiedzieć i wie, że mu powiem, to zapraszam na gg. :)