la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

Yyy.

1 komentarz

I znowu jestem chora. A wczoraj umierałam. 38.7 na termometrze. Dziś już chyba zaczyna się etap nudzenia. Ale nadal mam problemy z, ekhm, przełykaniem. Angina.
I tym oto sposobem dostałam zwolnienie i egzaminy będę pisała w innych terminach. Życie.
Jedyne, czego mi teraz brakuje do szczęścia, to kolejna część Sagi o Ludziach Lodu, lub książka ” Gomorra „. Jeśli ma ktoś pożyczyć, to będę wdzięczna, bo z nudów już ledwo zipię.
A 28.01 minęły 2 miesiące … :) :*
Lepszego chłopaka nie mogłam sobie znaleźć. :)

Złoo!

14 komentarzy

Przyszedł okres jakiegoś takiego … zła i Szatana chyba. Ciągle chodzę wściekła. Nie, nie mam kryzysu w związku, nie jestem w ciąży, ani nie mam problemów egzystencjalnych. Chyba po prostu się za bardzo denerwuję. Czym? Do cholery, tym, że moje życie prawdopodobnie wkrótce znów ulegnie radykalnej zmianie. A raczej – powróci do stanu sprzed jakichś ośmiu lat. Szkoda tylko, że się postarzałam, a odmłodzić już się nie da.

A, i apeluję – ludzie, nie jarajcie się tak złem, złośliwościami, które wyrządzacie drugiej osobie. To naprawdę nic miłego dla niej, a z boku wygląda to co najmniej śmiesznie.

I nauczcie się w końcu poprawnie pisać! Jeśli używacie polskich znaków na gg, to pragnę przypomnieć, iż:
- w odmianie czasownika przez 1 os. l. poj. na końcu wyrazu piszemy ” -ę „! ( idę, robię, kupuję ). Chryste Panie, jak można pamiętać o pisaniu ” się „, ale o tej wspomnianej przeze mnie zasadzie już nie?!
- pisze się : w ogóle, naprawdę, co dzień ( a nie ” codzień ” ), WZIĄĆ, na pewno, a propos, nie wiadomo co, bransoletka ( a nie „branzoletka” ).

Pozdrawiam wszystkich analfabetów tłumaczących się dysleksją, dysgrafią, czy innym dysmózgowiem.

A teraz pozostaje mi czekać na uszczypliwe uwagi dotyczące postawienia przeze mnie w złym miejscu przecinka i innych znaków interpunkcyjnych. ;)

Cudowne miejsce. :)
Dziś kopnął mnie zaszczyt niepójścia na zajęcia, bo w budynku było za zimno. Czyżby dziekanat zafundował nam przedmiot aklimatyzacja w warunkach syberyjskich/nadalekowschodnioukraińskich? :D
I jak tu nie lubić swoich studiów? :)

I oto na mnie nadszedł czas. Skończyła się zabawa. Już nie mam „-nastu” lat. Wiem, wiem, nic się radykalnie nie zmieniło z dnia na dzień. Wyglądam w miarę podobnie, ważę tyle samo. Tylko ta cholerna świadomość, że to JUŻ 20 lat.
A pamiętam, jak babcia pytała mnie podczas 11. urodzin, czy się cieszę z bycia nastolatką.
Dziś, jak to w moje urodziny, dymu musiało być co nie miara. Wiele ważnych dla mnie osób po prostu zapomniało o życzeniach dla mnie. I – powiem szczerze – jest mi cholernie przykro. W sumie, wiele osób mniej ważnych pamiętało o tym dniu ( ale tak z drugiej strony – gdyby nie grono, albo nasza-klasa – pamiętaliby? )
Totalnie niczego mi się dziś nie chciało. Spotkałam się z Marcinem. Tragicznie się czułam jadąc do niego. Ale minęło. Przy nim wszystko, co złe, mija. Nie chcę szaleć tutaj z romantycznymi określeniami, ale to jest chyba właśnie moje szczęście. Że mimo bolącego brzucha, głowy, dupy, whateva, mam ochotę się z nim widzieć.
Jest już lepiej niż rano, niemniej moje stanowisko wobec własnych urodzin jest ciągle takie samo – nie lubię.


  • RSS