la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Sieke! :D

1 komentarz

Dialog:

Ja: Ki chce mieć fortunę i spać na pieniądzach. Rozkręcamy interes?
Sieke: No, Sieke chciała burdel założyć, to chętnych nie było …

W sumie … ;)

To tak dla mojego Bejbe. :)
Chyba czeka mnie największa niespodzianka ostatnich lat. Ale o tym napiszę, jak będę stuprocentowo pewna, że to ” coś ” się wydarzy.
Idzie Sylwester, a z nim przemyślenia. Czy ten rok był udany?
Był.
Był też bardzo ważny ze względu na takie wydarzenia, jak matura, rekrutacja na studia itp. Jestem naprawdę zadowolona z roku 2008. Fakt, było parę porażek ( dajmy na to: pan S. i wszystkie stresy związane z jego istnieniem, złe wieści z Kanady. ), ale los dał mi za to wielkie szczęście, pod postacią pana Marcina. :)
A propos – wczoraj minął miesiąc. Nasz pierwszy. :) Koprze, dziękuję! ( tak, Koprowi należą sie tu ogromne ” spasiby „. :D )
I rozumu też sporo nabrałam w tym roku. Naprawdę. ;)
Jest dobrze, rok 2008 uważam za udany.
Wam i sobie życzę, aby rok 2009 był jeszcze lepszy. I udanej zabawy sylwestrowej. :)

Informuję, iż:
- jestem szczęśliwa,
- za dużo jem,
- szykuje się zmiana,
- nie mam prawie na nic czasu.

A ludziom się w głowach myli.

Wesołych Świąt! :)

Ładne.

1 komentarz

Dostałam dziś 5. :)
I chyba padam ofiarą nietolerancji, tudzież nieogarnięcia pewnej pani.
Nareszcie weekend, nareszcie nie muszę jutro wcześnie wstawać …
NARESZCIE.
A za tydzień przerwa świąteczna.

” – No bo tak się zastanawiałem – od kiedy mam tak oficjalnie liczyć? „
Od 28. listopada. :)

Chyba jestem za głupia na studiowanie filologii, ale że głupi ma zawsze szczęście, to …
:D

Kto by pomyślał, że szczęście znajdzie mnie tak niespodziewanie i tak szybko?
Nie wiem, czy jest to miłość na całe życie. Nie znam go. Za miesiąc może się wszystko obrócić o 180*. Ale jak to Sieke powiedziała – nie mogę żyć przeszłością. A przez większość ostatnich miesięcy to robiłam – niestety.
Dacie wiarę, że to się dzieje? Bo do mnie ciągle nie dociera.
Naprawdę, warto czasem dać się ponieść chwili, emocjom. I się za dużo nie zastanawiać. Robić wszystko dla tej choćby jednej, dwóch minut szczęścia. Próbować i mówić sobie: Nic nie stracisz, a możesz jedynie zyskać.
U mnie podziałało. :)
Teraz nic mi więcej do szczęścia nie trzeba. Nawet literaturoznawstwo i jutrzejsza poprawa nie wydają się takie straszne. :)
Tak, nareszcie jestem szczęśliwa.


  • RSS