Inni okazują się nieprzyjaciółmi. My też.

Jak długo można być dla kogoś niemiłym? Jak długo można kogoś denerwować, aż nie zrozumie mojego złotego przekazu – spierdalaj?. Męczą mnie już niektóre znajomości i chciałabym je zerwać. Niestety te wszystkie grona i inne gadu-gadu na to nie pozwalają. Serio. No bo przecież nie zablokuję, to dziecinada.
Po tym wszystkim, co przeszłam, jeśli chodzi o koleżaneczki, przyjaciółeczki itp., doszłam do wniosku, że jedna wierna pozostała mi Ki. Moja jedyna prawdziwa przyjaciółka.
Co dziwne, ŻADEN kolega ( podkreślam – kolega. Nie ktoś, z kim się spotykałam itp. ), kumpel nie zrobił mi przykrości. Co najwyżej się pokłóciliśmy, ale nic poza tym. Jakoś wolę towarzystwo i znajomości z facetami. Może to kwestia tego, że mam starszego brata?
Szkoda mi niektórych ludzi. A może inaczej -chce mi się z nich śmiać. Ich jedyne problemy, to chory piesek, kłótnia z siostrą. Takie wywłoki bez doświadczenia wchodzą później w dorosłe życie i zatruwają je innym. Znam to z autopsji. Niech sobie mają szczęśliwe życie, może moje nie do końca takie było, może mam żal, może go w ten sposób wyładowuję. Jest wiele rzeczy, które chciałabym zmienić, zrobić inaczej. Ale czasu nie cofnę i z wieloma błędami muszę żyć. Będę żałowała wielu rzeczy, które zrobiłam rodzicom i rodzinie.
Wiem jedno – wypaliłam się, jeśli chodzi o niektóe cechy. Nie jestem już tak optymistycznie nastawiona, nie cieszy mnie widok cudzego szczęścia. Po prostu wisi mi to. Interesuje mnie szczęście moje i przyjaciół. Jednak są 2 rzeczy, które działają na mnie tak samo mocno, jak kiedyś – śmierć i cierpienie dzieci, samotność starych, dobrych ludzi, którzy przeżyli wojnę, a nikt o nich nie chce pamiętać.
Oglądam ” Mam talent ” i sie wybiłam z rytmu.
Pozdro dla wszystkich mniej lub bardziej życiowych.
To be continued.