Chyba wszyscy wiemy, jaka była. ;) Ale ja nie o tym.
Doszłam do momentu w życiu, kiedy mogę powiedzieć, że znalazłam naprawdę świetnych przyjaciół. Zawsze powiedzą prawdę, nie bawią się w grzeczności itp., gdy trzeba mi powiedzieć coś dosadnie.
Z drugiej strony muszę z przykrością stwierdzić, że na wielu osobach się zawiodłam, one na mnie zapewne też. Ale już nie dbam o to.
Chyba kończy się etap pewnej toksycznej znajomości. Może lepiej niech zostanie tak, jak jest – na stopie koleżeńskiej.
Czy jestem szczęśliwa? Tak. Bo chyba znowu wpadłam jak śliwka w kompot. :)
Co mnie denerwuje? Nieróbstwo i zakochane w sobie parki, które są w stanie tylko mówić, jak to się mocno nie kochają i to jedyny temat ich rozmów. Chwała Bogu, że nie jestem romantyczna. ;)
Jestem z siebie cholernie dumna. Nie jem już tyle słodyczy. Praktycznie w ogóle ich nie jem. Zamiast po pudełko czekoladek, wolę sięgnąć po marchewkę. Fajnie, nie? :)
A dziś przydarzyło mi się coś strasznego – przygryzłam sobie kolczyk jedząc wafla. Pierwszy raz odkąd przekłułam język miałam taki przypadek. Mam nadzieję, że nie ukruszyłam sobie zęba. c(;
A Pixel, to fajne miejsce.