Tak naprawdę, szkoła już się skończyła. Mam fazę, że nie dostanę się na studia. Że pani M. jednak miała rację sprawdzając moje wypracowanie z polskiego. Maturalne, of course. Nie chcę wylądować na żadnej prywatnej uczelni, nie chcę! Ani w żadnym Progresie, czy innym Cosinusie. Nie takie mam ambicje ( prawda, Ki? Cosinus. ;) ).
Dzisiejszy dzień przyniósł wiele rozmyślań tego typu.
Jednak pani J. na ustnym polskim to nie byle co. To zobowiązuje. Czas się przygotowywać do prezentacji.
Wszystko mi się myli, mam fazę, schizę i co się tylko da.
I wszystko wskazuje na to, że przy dobrych wiatrach zostnanę na Mokotowie. Tyle, że na Szturmowej, a nie Kazimierzowskiej. Przy bardzo dobrych czeka mnie wyprawa w nieco inne rejony Warszawy.
Nadchodzę!