la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2007

8w7

Brak komentarzy

Ósemka ze skrzydłem siedem: 8w7 – „Dysydent”

Świadoma ósemka ze skrzydłem siedem jest często bardzo silna i ekspansywna. Towarzyska i chojna, może pokazywać radosne oblicze. Może być dynamiczna, skuteczna, energiczna. Często ma wysokie poczucie humoru i potrafi śmiać się z siebie. Generalnie bardzo ekstrawertyczna, ambitna i materialistyczna. Może mówić bardzo głośno i być w centrum zainteresowania, wieść prym wodzireja na imprezach. Czasem jest wizjonerska, może myśleć znacznie jaśniej niż ósemka ze skrzydłem 9; skrzydło 7 daje jej intelektualne umiejętności. Chętna do podejmowania ryzyka.
Gdy 8w7 jest w stresie, agresja połączona z apetytem, tworzy silną tendencję do uzależnień. Wiele ósemek ze skrzydłem siedem, ma problem z alkoholem lub narkotykami oraz pociąg do każdego innego rodzaju uzależnienia. Szybko zmieniający się temperament, markotność, egocentryzm, gwałtowne wybuchy gniewu. Ma tendencję do wzniecania chaosu, napuszania się, zadzierania nosa, myślenia o sobie narcystycznie. Może być beznadziejnie materialistyczna. Może wykorzystywać ludzi, wysysać z nich wszelką energię. Może mieć napady furii, jest skłonna do gwałtownych i agresywnych reakcji.

Jako, że dotknął mnie syndrom zepsutego piecyka w łazience, czekam, aż zagotuje się woda w garnkach. W tak zwanym międzyczasie pragnę napisać notkę.
Notka będzie o Świętach.
Świętach, których nienawidzę. U mnie w tym roku nie obyło nie obyło się bez płaczu. Co roku płaczę w Święta. Bo to tak naprawdę smutny czas. Odkąd mój brat pojechał do dalekiej i zimnej Kanady, wszystko się tak zmieniło. I tylko czekam na Wigilię, podczas której wszyscy zasiądziemy przy stole i będziemy wtedy naprawdę RAZEM. Moje babcie, dwie ciocie, rodzice, siostra cioteczna z mężem i dziećmi, Piotrek z żoną i dziećmi, ja z mężem i piątką dzieci. Reszta rodziny jest za duża, żeby się zjeżdżać na te dni. Nawet nie byłoby gdzie ferajny przenocować.
I ta cholerna choinka na Times Square.
Od jakiegoś czasu zauważam, że prawdziwi przyjaciele NAPRAWDĘ zostają. I od jakiegoś czasu znacznie zawężam ich grono. I jest mi z tym bardzo dobrze. Już widzę, kto umie ze mną płakać, śmiać się, przeżywać porażki i sukcesy. Niektórzy znają mnie niemalże 12 lat ( Kinia ! ), niektórzy nieco krócej ( choć 6 to też całkiem sporo, jeśli chodzi o lata spędzone razem ). Wy wiecie.
Ostatnio zmieniłam też podejście do paru osób z klasy. I myślę, że dokonałam tego za sprawą Pewnego Pana. Choć on nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ile zrobił. Dziękuję Ci bardzo za poprowadzenie sprawy tak, że miałam okazję lepiej poznać np. Marysię, że zmieniłam podejście do Marcina, że udało mi się zamienić więcej niż 2 słowa z Martą G. i Martą K. w sposób naprawdę fajny i normalny. Dzięki za pomoc, za te rozmowy przez telefon do 3 w nocy. Za to, że mogę zadzwonić w każdej chwili i powiedzieć: ” Muszę z kimś pogadać, zaraz wpadnę na Gcw. „, a Ty odpowiesz : ” Ok. „. Jesteś jedną z niewielu osób, których boją się moja duma i egoizm i podczas rozmowy z Tobą uciekają hen, hen, daleko.
Dziękuję Wam, kochani przyjaciele. Mam nadzieję, że mieliście spokojne Święta. Jeszcze raz – ZA WSZYSTKO.
Pomimo wielu kłótni, wyzwisk, nieporozumień i czego tylko się da, potraficie nadal być ze mną, a ja z Wami. Dobrze, że wczoraj część z Was mnie opieprzyła, a częśc po prostu wysłuchała, powiedziała swoje zdanie i na tym skończyła. Mam najlepszych przyjaciół na świecie.
Peace.

Jako, że dotknął mnie syndrom zepsutego piecyka w łazience, czekam, aż zagotuje się woda w garnkach. W tak zwanym międzyczasie pragnę napisać notkę.
Notka będzie o Świętach.
Świętach, których nienawidzę. U mnie w tym roku nie obyło nie obyło się bez płaczu. Co roku płaczę w Święta. Bo to tak naprawdę smutny czas. Odkąd mój brat pojechał do dalekiej i zimnej Kanady, wszystko się tak zmieniło. I tylko czekam na Wigilię, podczas której wszyscy zasiądziemy przy stole i będziemy wtedy naprawdę RAZEM. Moje babcie, dwie ciocie, rodzice, siostra cioteczna z mężem i dziećmi, Piotrek z żoną i dziećmi, ja z mężem i piątką dzieci. Reszta rodziny jest za duża, żeby się zjeżdżać na te dni. Nawet nie byłoby gdzie ferajny przenocować.
I ta cholerna choinka na Times Square.
Od jakiegoś czasu zauważam, że prawdziwi przyjaciele NAPRAWDĘ zostają. I od jakiegoś czasu znacznie zawężam ich grono. I jest mi z tym bardzo dobrze. Już widzę, kto umie ze mną płakać, śmiać się, przeżywać porażki i sukcesy. Niektórzy znają mnie niemalże 12 lat ( Kinia ! ), niektórzy nieco krócej ( choć 6 to też całkiem sporo, jeśli chodzi o lata spędzone razem ). Wy wiecie.
Ostatnio zmieniłam też podejście do paru osób z klasy. I myślę, że dokonałam tego za sprawą Pewnego Pana. Choć on nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ile zrobił. Dziękuję Ci bardzo za poprowadzenie sprawy tak, że miałam okazję lepiej poznać np. Marysię, że zmieniłam podejście do Marcina, że udało mi się zamienić więcej niż 2 słowa z Martą G. i Martą K. w sposób naprawdę fajny i normalny. Dzięki za pomoc, za te rozmowy przez telefon do 3 w nocy. Za to, że mogę zadzwonić w każdej chwili i powiedzieć: ” Muszę z kimś pogadać, zaraz wpadnę na Gcw. „, a Ty odpowiesz : ” Ok. „. Jesteś jedną z niewielu osób, których boją się moja duma i egoizm i podczas rozmowy z Tobą uciekają hen, hen, daleko.
Dziękuję Wam, kochani przyjaciele. Mam nadzieję, że mieliście spokojne Święta. Jeszcze raz – ZA WSZYSTKO.
Pomimo wielu kłótni, wyzwisk, nieporozumień i czego tylko się da, potraficie nadal być ze mną, a ja z Wami.
Peace.

Я.

Brak komentarzy

Я хочу чтобы мой жизнь был лучший …

O.

1 komentarz

Utwierdzam się w przekonaniu, że Święta nie mają sensu i są jedynie durnym pretekstem do spotkania się raz, czy dwa w roku i ucałowania znienawidzonych mord wujków, ciotek itp.
NIENAWIDZĘ Świąt. Są chujowe.

” Tell me quando, quando, quando „

Myślami jestem teraz na Kubie. Siedzę sobie w kawiarence i piję kawę …
Wierzę, że kiedyś moje marzenie o Kubie i Havanie się spełni.
Bo ogólnie, to mam 2 marzenia – pojechać na Kubę i do Australii.
A póki co, muszę siedzieć tu. I cieszyć się naszym klimatem umiarkowanym ciepłym przejściowym.

” Ej, tęsknię trochę … „
Ja też …

Jestem dziś mega zła. Spóźniłam się na pierwszą religię i gdy tylko weszłam w progi mego skromnego LO ( no, może nieco dalej, bo na pierwsze piętro , zadowolony Maciej oznamił mi : ” Kinia, chodź, będziesz sprzedawać! „. Sprzedawałam więc. Ozdoby na choinkę robione przez uczniów naszej szkoły. W tym mojej klasy. Mnie niestety nie było na lekcji, podczas której wszyscy dawali upust swojej fantazji korzystając przy tym z masy solnej. I chwała Bogu.
Tak więc dziś calutki dzień od niemalże 8:30 do 15:00 przesiedziałam na korytarzu z Martą i Łukaszkiem udając wielce zadowoloną, iż kopnął mnie zaszczyt sprzedawania tych niesamowitych suwenirów. Nie chwaląc się – nawet kupiłam jeden dzwoneczek. Jest śliczny. A hajs idzie na dom dziecka na Rakowieckiej.
Po wielu nudnych godzinach siedzenia dupą w jednym miejscu wyszłam szczęśliwa ze szkoły i niemalże pod koniec trasy do domu spotkałam Justynę :):):). Nareszcie się nagadałyśmy :D.
Wkurzył mnie też jeden pan, ale nie będę o tym wspominała. Nic strasznego.
Jutro chemia, idę się pouczyć. Tak dla porządku.
P.S. Zalałam telefon, mam oldschoolową Nokię.
” Drogi Kliencie, za 9 dni będziesz mógł skorzystać z oferty utrzymaniowej. „. Może jakoś wytrzymam pisanie SMS-ów na tej nędznej klawiaturce.

Od dziś kończę ze wszelkimi fast-foodami, dziwnym łączeniem różnych przysmaków itp. Już nie będę w siebie wciskać takich ilości chipsów, coli itp.
A próbna maturka z polskiego czeka mnie zapewne w przyszłym tygodniu. Bo oczywiście musiałam się zatruć. Pół biedy, że można to pisać później, jako że to wewnętrzny egzamin.
Obym się ogarnęła do jutra, do angielskiego. Bo nie chce mi się tak tego przekładać.
Dodam, że zaczynają mnie boleć zatoki i kicham.
P.S. Tęsknię za Tobą zawsze, gdy wychodzę ze szkoły. Tęsknię za Tobą, gdy wychodzisz ode mnie z domu, lub ja jadę od Ciebie do siebie. A Ty chcesz mnie faszerować mate. I myślisz, że ona pomoże na to zamulanie? Otóż nie, nie pomoże :)
Ten blog ma już 4 lata. Zapisany jest tu kawał historii …

Speed.

You are speed.you are talkative, outgoing, wild and sometimes maybe a little agressive.

Coś w tym, cholera, jest.

Za pokazanie mi od nowa sensu tańca. Za te miłe słowa, które dały mi do myślenia. Za to, że uświadomiłeś mi, że po ponad 10 latach odkąd poczyniłam pierwsze kroki na parkiecie, nie powinnam przestawać.
Mam nadzieję, że nadrobię wszelkie straty czasowe spowodowane tym przetrenowanym parę lat temu kolanem i brakiem czasu.
Nie wiem, kiedy dam Ci to przeczytać :). Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, co najlepszego narobiłeś ;P. W każdym razie jestem Ci cholernie wdzięczna.
A co do Twojego b-boyingu – go on, baby :)
A wczoraj mój kochany przyjaciel Mikołaj miał osiemnaste urodziny. Przypominam – jesteś już stary :). Wszystkiego najlepszego ;*
Dziękuję też Mateuszowi za świetny wieczór. I za ” Leona Zawodowca ” :). I za przecudny prezent ;*. Będę Ci zmywać do końca życia :)
Tęsknię. Teraz weekendy robią się zbyt długie.
Są przyjaciele :)

Na przedsiębiorczości.
Pablo : Czy Was to interesuje ?!
klasa : NIE !
Pablo : To po co ja to czytam ?!
* brecht i oklaski* :D


  • RSS