la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2007

Don’t worry.

1 komentarz

Na przekór mi i moim przemyśleniom w radiu zaczęło lecieć ” Don’t worry, be happy „.
Zastanawiam się, czy ludzka głupota ma jakieś granice ( podobno nie ).Jest parę osób, których zachowania nigdy nie pojmę. Zachowania te są dziwne, ale mimo to nastrajają mnie jakoś tak …. pozytywnie. Może po prostu przyjmuję to już jako codzienność ? Co nie znaczy, że jest to monotonne. Wręcz przeciwnie. Wszelkie dziwne zdarzenia, wypowiedziane zdania wprowadzają w moją codzienną egzystencję nieco kolorów. Zarówno zdania pozytywne, jak i negatywne. Każde coś ze sobą niosą. Może nie tyle, co mądre przesłania i tym podobne, ale na pewno czegoś nas uczą. Każda kłótnia odzwierciedla słabe strony drugiej osoby. To też jest jakaś forma nauki. Bo podobno człowiek uczy się przez całe życie.
Czasami jednak ludzie przesadzają, przeginają tzw. ” pałę ” ( :D ) i dzieje się coraz gorzej. I choć zachowania pewnych osób momentami wyprowadzają mnie z równowagi, bądź sprawiają, że myślę nad nimi pół nocy, to niosą ze sobą jakieś szczęście. Zapewne dlatego, że zawsze znajdę ta pozytywną stronę.

Chciałabym, żeby ta matura już nadeszła. Chcę już uporać się ze wszystkimi egzaminami ( i tak w moim przypadku pisemne będę miała na początku maja, więc pół biedy ). Chcę mieć już z głowy te wszystkie rekrutacje i inne. Sama nie wiem czemu. Czekam na tą maturę, jak na ścięcie.
W radiu leci teraz bardzo ładna piosenka. Nie znam tytułu, ale fragment brzmi: ” I don’t wanna close my eyes, I don’t wanna fall asleep, ’cause I miss you babe ( …)”. Od zawsze ją lubiłam :).
Ale wracając do tematu. Przeraża mnie to. Matura za pasem. A ja pamiętam pierwszy dzień w podstawówce. Cholera, kiedy to było. Pamiętam pierwszy dzień w gimnazjum. A niedługo wyjdę ze szkoły, nie usiądę w szkolnej ławce itp. Patrzę na to wszystko teraz i myślę, że LO. nie będzie mi brakowało tak, jak brakuje mi podstawówki i gimnazjum. Jeśli bym mogła, to naprawdę, to powtórzyłabym każdy dzień tam spędzony. Stamtąd wyniosłam największe przyjaźnie. I moim skromnym zdaniem to nieprawda, że nawiązuje się je w liceum. To na pewno zależy też od ludzi. Widzę mnóstwo przypadków ludzi, którzy poznali swoich najlepszych przyjaciół właśnie w LO. Ale ja chyba do nich nie należę. Mam swoją grupkę z lat wcześniejszych i jest mi z nimi dobrze. Jasne, lubię poznawać nowych ludzi, ale chyba nie urosną już oni do rangi przyjaciela.
Znam osobę, która dosyć szybko nazywa ludzi swoimi przyjaciółmi. I równie szybko przestaje. Chyba teraz padło na mnie. Czuję się naprawdę nie doceniona. Ale to już należy do przeszłości.
Jestem głodna.
Notka pisana tak, żebym tylko ja ją zrozumiała, wybaczcie :)

P.S. Teraz leci z kolei ta piosenka ze strawberries and cherries. Nie wiem jak to określić, ale kojarzy mi się ona z pewną zamgloną drogą. Kiedysiejszą drogą do szczęścia. Ale też z jesienią. Z pogodą, która WTEDY była. Kojarzy mi się zarówno ze Wschodem, jak i Zachodem.
Cholera, za dużo książek się naczytałam. I chyba mam zbyt wybujałą wyobraźnię.

Coś, co na swoim blogu stworzył Madź. Coś, co bardzo odzwierciedla moje przemyślenia.

” Kilkaset lat temu, Beniamin Franklin podzielił się ze światem sekretem swojego sukcesu.
„Nigdy nie zostawiaj na jutro, co masz zrobić dzisiaj”, powiedział.
To człowiek, który wynalazł elektryczność.
Wydawałoby się, że więcej ludzi posłucha jego rad.
Nie wiem, dlaczego odkładamy rzeczy na później, ale gdybym miała zgadywać, to chyba powiedziałabym, że ma to wiele wspólnego ze strachem.
Strachem przed porażką,
strachem przed odrzuceniem,
czasami po prostu ze strachem przed podejmowaniem decyzji, bo co jeśli się mylisz?
Co jeśli popełniasz błąd, którego nie naprawisz?

Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje.
Działanie w odpowiednim czasie zaoszczędzi kłopotów na przyszłość.
Kuj żelazo, póki gorące.
Możemy udawać, że nam tego nie mówiono, ale wszyscy słyszeliśmy przysłowia, filozofów, dziadków, ostrzegających nas przed marnowaniem czasu, słyszeliśmy cholernych poetów nakazujących nam chwytać dzień.
Jednak czasami musimy przekonać się na własnej skórze.
Musimy popełniać własne błędy.
Musimy sami się na nich uczyć.
Musimy zmiatać dzisiejszą możliwość pod jutrzejszy dywan, dopóki już więcej tam nie zmieścimy.
Dopóki wreszcie nie zrozumiemy co Beniamin Franklin naprawdę miał na myśli.
Że pewność jest lepsza od niepewności,
że jawa jest lepsza niż sen,
i że nawet największa porażka, nawet najgorsza, jest sto razy lepsza od zaniechania próby. „

Długo wyszukiwaną przeze mnie książkę. Tata robi porządki w biblioteczce i na całym korytarzu leżą książki. Zaczęłam przekładać, przeglądać i znalazłam ,,Króla szczurów”. Od II LO. ta książka za mną chodziła, wzięłam ja sobie ;). I jeszcze ,,Mokotów ’44″.
A teraz nastała chwila relaksu po szkole. Nie muszę się niczego na jutro uczyć. Jedynie przypomnieć sobie informacje na dodatkowy polski.
Jestem maksymalnie ciekawa, jak napisałam wypracowanie :D

,, Kurwa. W domu – szkoła. W szkole – szkoła. W dupę jebane ! ”
A jutro pobudka o 5. I tak w każdy piątek ;D

Wywował dzikie salwy śmiechu na angielskim :D
Żółw : ” You’re present unconscious ”
S : ” Yes ”
* cisza *
Żółw : ” Do you know word „unconcious” ?”
S : ” No ”

xD !

Kulka.

3 komentarzy

Kiedyś wkurzała tym, że zagląda po nocy do pokojów.
Że o 22:00 trzeba już było w nich być.
Że trzymała ogólny rygor i nie można było iść ot tak do sklepu nawet na terenie kampingu.
Ogólne walki przeciwko niej były ciągle uskuteczniane.
A teraz jej nie ma.

.

Brak komentarzy

Koniec z takimi toksycznymi ludźmi.
O dziwo chodzę do szkoły zadowolona, że zobaczę te twarze [ nietoksyczne ]. Zmieniłam nastawienie do paru osób i wyszło to na dobre.
I jestem przeszczęśliwa, że sa ze mną osoby, które się nie burmuszą o byle co. Którym mogę powiedzieć ,,ssij” [ yo, Ko ], ,,debilu” itp. i się nie obrażą.
W co ja się wpakowałam ?!

‚Cause you know we’ll make it trough ;*

Ktoś inny przejął nad nami władzę na angielskim.
,, Nevermind „.
Choć dzień był słaby, to jestem zadowolona.
,, Damy radę panie profesorze – i tak dali radę, że nie zdali matury ”
LOL.

6.09.2007 r. Dwie magiczne cyferki – 6 i 9 :P
Jesteśmy z P. mistrzami, tyle Wam powiem.
Przede mną jeszcze praktyka. 30 października o 17:00.
Pokręcona sprawa z tą maturą. Już głupieję z poziomami.
Póki co jedyny pewny typ – Turystka i rekreacja na SGGW. Resztę się zobaczy.

,, Możecie 2 razy w życiu się rozwodzić, możecie 2 razy w życiu mieć ślub, ale studniówki drugiej już nie będziecie mieć. ”
A ja i tak jestem sceptycznie nastawiona. Nie za taką cenę.
Co poza tym ? Mam całkiem nieźle ustawione fakultety. Plan lekcji tragiczny jest. Zmieni nam się francurzyca.
Byłam w gimnazjum. Trzeba będzie przejśc się jeszcze raz, bo pani S. nie było.
No, jako że zaczął się rok szolny idę przepisywać zeszyt od geografii. Ta tabelka na ,,parę stroniczek” będzie w mej pamięci do końca życia.


  • RSS