A był taki fajny dzień. Naprawdę fajny mimo tej niepogody.
W tym momencie czuję się po prostu sama. A inni pewnie zaczęliby pierdolenie typu ,,ależ nie, przecież masz nas – przyjaciół”. Ale ja się teraz czuję naprawdę sama i jest mi z tym niezbyt fajnie.
A czuję się sama, bo jestem bezsilna. I nic nie mogę sama zdziałać ( będąc samą jest to raczej analogiczne ).
Fakt, ,,obudziłam się” i muszę zrobić jeszcze francuski. Boże, tyle słówek, jakieś potopy szwedzkie, zabory i te inne.
Chciałam, to mam.
Kupiłam fajne prezenty dla Tanli i jej rodzinki, w sumie mogłabym sama takie dostać :) A kupię sobie.
I się nareszcie spotkałam z Koprem po jego przylocie z Rzymu. Koper, ryja nie masz wcale aż tak strzaskanego.
-Kiiin.
-co ?
-ssiiiij