Tak więc ok. 15 zaszliśmy z Koprem na Torwar, gdy już policjanci zaczynali swą brudną robotę – odciąganie fanek i stawianie barierek. Krzyk, pisk i zawierucha :D. Najpierw staliśmy po prawej stronie Torwaru, tam jakaś mamuśka zaczęła nam narzekać, że tłum itp. Potem następna dała mi plecak córki do popilnowania. Przywołała młodą i ją ochrzaniła, że stoją tam od 6 rano, a ta cały czas na końcu kolejki ( o.O ). I do tego zdążyła wypić już 5 kaw.
Ogólnie szopka. Była VIVA i jej prezenter, o cudnym imieniu Michał, niósł taką fajną kukłę gitarzysty ;D. Jego włosy zrobione oczywiście z mopa ( nie Michała, lecz gitarzysty ).
Były fanki z Białorusi, Iraku o.O. Niemki też były.
Przy każdym choćby UCHYLENIU drzwi młode fanki podnosiły krzyk, bo przecież to na pewno Billuś wychodzi. Koper stwierdził, że Bill szukał ciągle kibla i trafiał w złe drzwi ;P. A właśnie, co do Kopra – tylko za spódniczkami się oglądał.
Ogólnie było przemrocznie. Policjanci ( wszyscy moi ) musieli rozgonić te małe dzikuski. Ja sobie siedziałam kulturalnie na ławeczce z K., jak coś się działo, to stawałam. Raz by mnie prawie zepchnięto :(. Co do mamuś, wśród których wzbudziłam zaufanie, to jedna prosiła, żeby pomóc jej wejść na tą ławkę, bo chciała zobaczyć co się dzieje O_o.
W sumie uznałam, że skoro już się pofatygowałam, to mogłabym ich zobaczyć, ale był straszny wiatr i nie wytrzymalibyśmy z Koprem.
Dalej nie wiem co się działo. Billuś podobno krzyknął ,, Ahoj Warszawa, jak leci” o.O. Podobno dzień wcześniej byli w Czechach, biedakowi było łatwiej powiedzieć ,,ahoj”, niż ,,cześć” :D.
A później poszłam z Koprem po farbę i do KFC, jeśli to jeszcze Cię interesuje, niezmordowana fanko TH ;D