Wydałam wojnę paznokciom. Łykam skrzyp polny, nakładam odżywki. Chciałabym, żeby już tak mniej więcej w maju ładniejsze były.
A i włoski ufarbowałam. Kolor z nazwy i założenia ,,Kasztan”, ale mi on podchodzi pod ciemną wiśnię. Ale mama się upiera, że kasztan. Niech więc będzie ;D
Święta już. Czas leci i to baaardzo szybko. Powiedzmy, że za rok nasza matura. Chyba pójdę śladami Mateusza i trochę ogarnę swoje przedmioty.
Poszliśmy z Koprem pod Torwar aby ujrzeć dzikie fanki Tokio Hotel. Było śmiesznie. Wzbudzam zaufanie mamuś. Można by ze mną chodzić kraść ;P
A 5 maja mija mi drugi rok ze Skarbem :) ;*
Czy ja już o tym nie pisałam ?
Jestem zadowolona i szczęśliwa :)
Zbliżają się wakacje – Kulka nie ma co na mnie liczyć w tym roku. Nawet jej bułgarska oferta mnie nie przekonuje.
I jeszcze dość istotna kwestia – jadę na wymianę do Niemiec ^^. 10 czerwca. Jedzie też Sieke ( której jestem manicurzystką ) i Maciej. Fajnie będzie, no :)
I pozytywnie nastawiona idę za moment spać.
P.S. Byłam u spowiedzi dziś. Jakoś tak mi lżej na sercu ;)