Temat taki banalny, a mimo wszystko wciąż na czasie :]. Nigdy się nie nudzi. I nie chodzi tu o głupie podchody dzieci w gimnazjum, ale o taką prawdziwą miłość do drugiego człowieka, czy np. kobiety do mężczyzny.
Jak to jest naprawdę z tą miłością ? Naprawdę może być całkowicie bezinteresowna ? Przecież tyle osób podkłada nam kłody pod nogi, a partnerzy często w tym przodują. W miłości dwojga ludzi chyba nie chodzi o to, żeby wykorzystywać cudzą słabość przeciwko niemu ?
Nie dogryzać, nie dokuczać, nie mówić przykrych słów. Zarówno inni jak i ja mogliby się nad tym zastanowić, ponieważ NIKT nie jest idealny. Nikt nie jest taki, jakim np. ja chciałabym go widzieć. Z pewnymi wadami trzeba się pogodzić, pewnych rzeczy się nie zmieni. I chyba to jest właśnie kochanie :) Kochanie mimo tych wszystkich wad, jakie posiadamy.
Mimo to, że ostatnio w sprawie miłości mam dośc dużo przeszkód, to mogę powiedzieć, że jestem dobrej myśli, i wierzę, że się wszystko poukłada :)
Nie chcę, aby kochane przeze mnie osoby raniły i były ranione, więc chyba można pójśc jakoś na ugodę i się dogadać ?
Ja jestem dobrej myśli i dedykuję to notkę, jak wspomniałam w temacie, mojemu Piotrowi R., poza którym świata nie widzę i którego kocham nad życie mimo tych wszystkich kłótni i nieporozumień, jakie zachodzą między nami. Dedykuję ją też Kini, którą tak samo kocham ponad życie :* Za te 11 lat spędzonych razem :* Ułoży się, a zemsta jest słodka ]:->