Chciałam dziś napisać optymistyczną notkę, ale się nie da. Czy ja jestem jakimś, jak to Skarb powiedział, Jeźdźcem Apokalipsy ? Czemu jak o kimś pomyślę, to a drugi dzień okazuje się, że nie żyje ?
I to wcale nie ma być śmieszne. Zdarzyło mi się to bodajże po raz trzeci.
Co poza tym ? Oceny całkiem znośne, mam tylko jedną dwójkę ( fizyka ).
Szukamy z dziewczynami roboty. Podejrzewam, że coś się znajdzie, bo już przy pomocy Ziomalki poczyniłyśmy jakieś kroki w tym kierunku…

Zmarł syn p. Krzyżanowskiej …