Przynajmniej z założenia. Dziś nastąpił dzień jeden z gorszych. W sumie, to już od dawna tak mi się zbiera Bóg wie na co. Nic mi się nie chce. Dziś jestem wybitnie senna. Może to przez pogodę ? Tak, to na pewno przez pogodę ! I przez jutrzejszą klasówkę z chemii.
Dziś nie było wcale tak wesoło, jak miało być. Była klasówka z biologii, a później kartkówka z WOSu, którą można potraktować jako karniaka, bo nie uważaliśmy. Eh. I pomyśleć, że wczoraj tą właśnie kartkówkę udało nam się przełożyć. Niby coś napisałam, ale czy dobrze ?
Wczoraj skończyłam czytać ,,My, dzieci z dworca ZOO” i jakoś tak mnie trzepnęło, że jeszcze jestem w niemałym szoku. Co się okazało później. Zaczęłam szukać po necie hasła ,,Christiane F.”, która opowiedziała całą historię zawartą w tej książce. Znalazłam sporo informacji, jak np. że cały czas żyje, ma 9-cio letniego synka i przestała ćpać dopiero jak zaszła w ciążę. Teraz ma bodajże 43, czy 45 lat.
To ja idę ;) Cheer up mimo takiej pogody i skaczącego ciśnienia ;)