Popijawę sobie urządzam, a co ! I po dłuższym namyśle stwierdzam, że tzw. jogurt Danone PITNY o smaku truskawkowo-bananowym jest najlepszy. Kupiłam go co prawda jeszcze przed wyjazdem do JG, ale mam nadzieję, że mój żołądek jakoś to zniesie. W końcu od czego jest lodówka.
Wściekłam się dziś. EMule się buntuje, LimeWire chciało działać, ale po jednym dniu, a właściwie nocy, aktywności już mu (jej ?) się odechciało. A może to ja jestem debil techniczny, jak to nazwała siebie kiedyś pani od francuskiego ?
Szykuję się na Run Warsaw. Coś się komuś pokiełbasiło i mimo to, że podałam im kiedyś maila nie mam jak sobie zaklepać koszulki. No cóż, będę musiała iść 1.09 i stać w, jak się domyślam, cholernie długiej kolejce. Bo to teraz wszyscy się będą bali, że im koszulek zabraknie. I ja do tych osób należę.
A tak szczerze powiedziawszy, to jest fajna pogoda. Bynajmniej ja taką lubię. I może to się wydać chore, ale zawsze jak jest taka pogoda, to myślę o Detroit. Komentarz ?
Laski namawiają mnie na ,,Spacer ludzi dobrego serca”. Nazwa jest w rzeczywistości insza, ale teraz nie jestem w stanie( to pewnie po Danonie) sobie przypomnieć. Wiem, że kojarzy mi się z Decathlonem. Taka jakby spacerowa wersja Run Warsaw. A skoro znowu jestem przy tym temacie. Mają być w tym roku jakieś liczniki, które się zawiązuje na sznurówce i które rejestrują czas w jakim przebiegliśmy dystans. I chyba wyniki podane będą na stronie w necie. Chryste, dobrze, że nie polecą po nazwiskach !
Danone się skończył, jestem upita w samotności.
*pada zakrywając twarz ręką*
*łup!*
*kurtyna*