Sam wyjazd był spoko. Ale powrót. No bo co, wróciłam i co teraz ? Zostało parę zdjęć, które bardzo mi się podobają ( oczywiście obudziła się tam moja artystyczna dusza, która wprawdzie dopiero raczkuje, ale co tam ).
www.suchaperfectgirl.deviantart.com
I dobre kebaby były. W ogóle w zajeździe o wdzięcznej nazwie ,,Na Skraju” dobrze mnie żywili. A myślałam, że zajazdy występują tylko przy drogach. A tu o ! Proszę bardzo, szok przeżyłam.
Dziennie zjadałam ok. 2-ch słoneczników. Raz porwałam się na 3. Bez momentarza ?
I te pyszne lody. Jeden mi raz spadł :(
Czarowałam ludzi, często dostawałam większe porcje niż inni, na pozór , zwykli śmiertelnicy. Znana jest już historia waty cukrowej. Ale mi to pasuje, jak wiadomo uwielbiam jeść.
Widzę coraz gorzej, muszę iść do fryzjera( tak jakby jedno miało coś wspólnego z drugim o_O ). To tak jakby powiedzieć :Mam beznadziejną fryzurę, muszę kupić sobie okulary. Glasyz z angielskiego.
A Mandaryny program jest beznadziejny i denny. Nie wnosi nic ciekawego. Policjanci podrygiwali sobie za nią w rytm mniej, lub bardziej znanych przebojów, a ona jak zwykle była w centrum uwagi. Powtarzam – dno, nie podobało mi się to w ogóle. A liczyłam na przynajmniej malutką porcję fajnego, dobrego tańca.
Czas na mnie :].
Czekam na 28 :) To już za 6 DNI !!!!!!!! xD. :*:*:*:*:*:*:*