To chyba nie tak miało wyglądać. Mam wszystkiego dosyć. Ale nie będę pieprzyła głupot, że mam też np. dosyć życia. To nie jest dół. Ja nie mam dołów. Mi jest czasami po prostu bardzo smutno. Ale to nigdy nie ciągnie się dłużej niż 1 dzień. Więc i to chwilowe załamanie minie. Tylko głowa mnie teraz trochę boli, ale od tego się nie umiera.
Zawsze szybko wracam do rzeczywistości, staram się nie mazgaić i myślę, że mi to dobrze wychodzi. Tak jak np. teraz. 5 minut temu miałam oczy pełne łez, ale już śladu po nich nie widać. Wszystko normalnie, każdy ma załamania. Ale mimo wszystko mam dosyć. Żeby to się jakoś poukładało.
Co mnie nie zabije, to wzmocni. I tak w kółko.
Moja siostra się dziś zaręczyła. Ostro.
A dziś jedna wypowiedź bardzo mnie mile zaskoczyła. I powiem jedno – najwyraźniej mam ten talent :D. Ale nie powiem wam o co chodzi, o nie nie. To będzie moja słodka tajemnica, taka, żebym tylko ja mogła się nią cieszyć :)