Obejrzałam wczoraj film pod tym właśnie tytułem. Stary, czarno-biały. Trochę inaczej sobie go wyobrażała. Dający do myślenia. Parę razy zaszlochałam, zachciało mi się płakać. Każdy może dokończyć historię bohaterów według swojego własnego pomysłu. Zszokowała mnie ostatnia scena, gdy ,,Mądry” zabił tego zdrajcę, który mówił, że reszta za nimi idzie. I pomyśleć, że takie rzeczy były codziennością w powstańczej Warszawie. I miłość ,,Stokrotki” do Jacka. Bezwzględna. Obiecała mu, że pokaże mu świat, że wyjdą stamtąd. I obietnicy dotrzymała mimo to, że kanał był zakratowany. I moment w którym jeden z bohaterów wychodzi wprost na plac, gdzie Niemcy rozstrzelali Polaków. Szok. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Polskę Podziemną i te przeprawy przez kanały. Przez ten smród i pływające w nich gówna. Straszne.