Ja to jednak ja. Miałam iść spać, a siedzę na necie i czytam pierwsze lepsze blogi. Mam genialny plan, który Miki pomoże mi zrealizować, o ile się oczywiście zgodzi.
Wczorajszy dzień był beznadziejny. Oczywiście napisałam Skarbowi książkę na ten temat xD. Hihi.
Pobudka 7:30 żeby o 9 iść z Koprem biegać. Powodzenia :]
Strasznie tęsknię za Londynem. Jak wiadomo, przywiązuję się do miejsc i ludzi. Tam ludzie są tacy mili, idę ulicą, kobieta się do mnie uśmiecha. Facet w pociągu śmieje się z moich głupich żartów wygłaszanych oczywiście po angielsku.
Jeszcze wyjadę z mamą nad morze, i później ostatni tydzień z NIM. W końcu będę mogła spędzić czas ze Skarbem bez pośpiechu, bez żadnego dokładnego planowania dnia ,, a bo to czasu nie będzie”. Co prawda jakiś czas Bejbe będzie spędzać na kursie,ale i tak będziemy ze sobą dłużej niż kiedykolwiek ! Naładujemy akumulatorki przed rokiem szkolnym. Jestem na serio szczęśliwa ! Ale z drugiej strony, to trochę mnie gasi fakt, że to dopiero ostatni tydzień wakacji. Ale koniec narzekania :)