la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

Ja to jednak ja. Miałam iść spać, a siedzę na necie i czytam pierwsze lepsze blogi. Mam genialny plan, który Miki pomoże mi zrealizować, o ile się oczywiście zgodzi.
Wczorajszy dzień był beznadziejny. Oczywiście napisałam Skarbowi książkę na ten temat xD. Hihi.
Pobudka 7:30 żeby o 9 iść z Koprem biegać. Powodzenia :]
Strasznie tęsknię za Londynem. Jak wiadomo, przywiązuję się do miejsc i ludzi. Tam ludzie są tacy mili, idę ulicą, kobieta się do mnie uśmiecha. Facet w pociągu śmieje się z moich głupich żartów wygłaszanych oczywiście po angielsku.
Jeszcze wyjadę z mamą nad morze, i później ostatni tydzień z NIM. W końcu będę mogła spędzić czas ze Skarbem bez pośpiechu, bez żadnego dokładnego planowania dnia ,, a bo to czasu nie będzie”. Co prawda jakiś czas Bejbe będzie spędzać na kursie,ale i tak będziemy ze sobą dłużej niż kiedykolwiek ! Naładujemy akumulatorki przed rokiem szkolnym. Jestem na serio szczęśliwa ! Ale z drugiej strony, to trochę mnie gasi fakt, że to dopiero ostatni tydzień wakacji. Ale koniec narzekania :)

Może przedstawię w punktach.
- ,,naughty girl ” – Ola vel Żółwik Mój :*
- ,,naughty boy ” – wiadomo- Martin xD
- ,,najki spierdalajki ” pani Johnes
- ogólnie cała pani Johnes mimo to, że u niej nie mieszkałam
- borok- Wercia :*
- ,,speak English ! ”
- Hello, how are you ? I’m fine, and you ?
- p. Ola wdychająca hel z tekstem ,,ale to nie działa”.
- tołsty z pomydorem
- jestem najlepszą koleżanką Dextera
- Maciocha sam w sobie
- ja ucząca dziewczyny rosyjskiego
- nie wypadałoby zapomnieć o śpiewaniu przeze mnie i Żółwika piosenki ,,Mallorca”
- ani o słynnym przejściu tunelem pod Tamizą który, jak to powiedziała starając się mnie pocieszyć p. Ania, nie dość, że był pod wodą, to i jeszcze pod ziemią !. Po tymże właśnie przejściu uświadomiłam sobie, że mam klaustrofobię. That’s why I don’t feel well in the subway :]
- garden party na cmentarzu( nie uczestniczyłam, żeby nie było ! )
- Martin: ,, can we bring them home ?” . Się zestresowała kobieta xD.
- Kentucky Fried Chicken- się uśmiał gość :]

Tęsknię, chcę tam wrócić :*

Spełnione marzenie. Doczekałam się. Po 3-ch latach czekania jadę do mojego wymarzonego Londynu. A dokładniej lecę. Central Wings. Już na gronie poznałam jedną dziewczynę, wydaje się spoko. Nie chcę mieszkać w pokoju z Polakami i podobno nie będę. Mama mówiła, że zadzwoniła do tej babki, co się zajmuje zakwaterowaniem i zapisała mnie, żebym była w pokoju z obcokrajowcami.
Z jednej strony się bardzo cieszę, ale z drugiej. Hmm, nie wiem, ogarnął mnie jakiś taki niepokój. Może przez ten samolot, którym będę leciała pierwszy raz w życiu ?
No nic, zobaczymy, jak to będzie :)
A dziś ok. 3 w nocy naszego czasu urodził się mój drugi bratanek- Allan Elvis :). Jest śliczny, już widziałam zdjęcia :). Piotrek mi przysłał. A propos zdjęć, to poszłam dziś odebrać dwie fotki. W sumie jedną, bo ze Skarbem i ze mną x2 :). Poproszę mamę, żeby wysłała. Ale nie wiem, bo czasami listy dochodzą szybko z Warszawy do Białej, a czasami strasznie wolno :/. Jeśli Pioter się nie zgada z mamą, to mu wyślę. W sumie wolę wysłać, żeby się ucieszył i miał niespodziankę, jak dojedzie :). I jeszcze napiszę mu list.
No to idę się pomału ogarniać, coś zjeść i czas na pakowanie :)
Oby to był udany wyjazd ^_^. I obym zaczęła lepiej po nim mówić po angielsku !
P.S. Podobno siostra Olińskiej( tej od Goo) jest nauczycielką angielskiego na obozach z Triady :D. Ma dwadzieściaparę lat. Może na nia trafię ? Bo też lada dzień wyjeżdża do Londynu ^_^. Zobaczymy ;)

Dwoje Ludzieńków
Leśmian Bolesław

Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał – bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem – dwa łóżka, pod jaworem – dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię – lecz nie było już świata.

Bo leci do Londynu. Mam nadzieję, że spodoba mu się prezent :)
Kocham Go.

P.S. Zaczynam powtarzać błędy mojego ojca. Co prawda nie wszystkie, aczkolwiek…


  • RSS