Dzień zaliczam do udanych :). Ciężko było wstać o tej 9:00, żeby na 10:30 być pod UW, ale opłacało się. Wykład na temat stereotypów, kultury polskiej i francuskiej, itp. Rozumiałam większość( sama siebie podziwiam), ale i tak wstydziłabym się cokolwiek powiedzieć, więc siedziałam cichutko jak myszka.
Po wykładzie pojechałam z mamą do Zalesia Górnego do siostry Lucyny na grilla.Był jeszcze Miki, Olek, Zielak i Maciek. Zeżarliśmy co mieliśmy zeżreć, później poszliśmy do lasu na spacer, wróciliśmy na deser. Ja z Olkiem zmywałam :P. Graliśmy w marynarza i wypadło na nas :D.
Jutro miałam iść z Pią na ,,Silent Hill”, ale prawie nigdzie tego nie grają, więc nie wiem jak to będzie :/.
P.S.A Pia też zdaje rozszerzoną geografię na maturze :) Nie jestem sama ;)

———————–

Najbardziej żałuję jednego. Chciałabym móc się teraz do Niego przytulić i wszystko przespać.