la-chica blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

Od dziś piszę tego bloga sama dla siebie. Założyłam nowego dla tych, którzy choć trochę interesują się moim życiem :). Nie mam nikomu nic za złe. Po prostu po ostatnich wydarzeniach i komentarzach uznałam, że chcę pisać sama dla siebie. W końcu od dawna nie mam żadnego pamiętnika. Ja chyba nie jestem stworzona do pisania takiego ,,prawdziwego” pamiętnika :). Tu nikt nie będzie czytał o tym, co czuję. Oby tylko hasło nie zeszło :P

Jak w tytule :)

Dzień zaliczam do udanych :). Ciężko było wstać o tej 9:00, żeby na 10:30 być pod UW, ale opłacało się. Wykład na temat stereotypów, kultury polskiej i francuskiej, itp. Rozumiałam większość( sama siebie podziwiam), ale i tak wstydziłabym się cokolwiek powiedzieć, więc siedziałam cichutko jak myszka.
Po wykładzie pojechałam z mamą do Zalesia Górnego do siostry Lucyny na grilla.Był jeszcze Miki, Olek, Zielak i Maciek. Zeżarliśmy co mieliśmy zeżreć, później poszliśmy do lasu na spacer, wróciliśmy na deser. Ja z Olkiem zmywałam :P. Graliśmy w marynarza i wypadło na nas :D.
Jutro miałam iść z Pią na ,,Silent Hill”, ale prawie nigdzie tego nie grają, więc nie wiem jak to będzie :/.
P.S.A Pia też zdaje rozszerzoną geografię na maturze :) Nie jestem sama ;)

———————–

Najbardziej żałuję jednego. Chciałabym móc się teraz do Niego przytulić i wszystko przespać.

Dziś padła ostateczna decyzja.Nie będzie mnie na Jego koncercie. Niestety, Bozia skonstruowała mnie tak, a nie inaczej. Nie mogę przebywać w miejsach, gdzie jest dużo ludzi i jest duszno. I właśnie dlatego tam nie jadę.
Chyba, że ktoś chce powtórkę z rozrywki we Włoszech, to może ze mną jechać i łapać mnie,jak będę mdlała.
Pluję sobie w brodę.
No. Musiałam to napisać, ale i tak sobie tego nie daruję. Pozostaje mi czekać na koncert na dworzu, albo w Warszawie.
10.06.2006r. -> DraperY

Właśnie uświadomiłam sobie, jak bardzo jestem z Nim szczęśliwa.

Choćbym nie wiem jak ostro się z Nim kłóciła( chociaż ostatnio jakiekolwiek kłótnie rzadko się zdarzają ;) takie poważniejsze. Jak już, to sprzeczki.) to każda przeprowadzona z Nim rozmowa daje mi olbrzymią dawkę szczęścia.

Kocham Go :)

Czegoś takiego moi drodzy Państwo, to ja się nie spodziewałam. Na tzw. godzinie wychowawczej moja szanowna p.wychowawczyni podała temat rozmowy. A brzmiał on :,,Jak podobać się sobie i innym ?”.
Zeszło na temat dziewczynki, chłopcy itp.
W pewnym momencie Dziunia (wycha): Bo to miło tak się popatrzeć na dziewczynę z ładnym biustem.
Mad,Maciej i ja: *ke?*
Za chwilę: Wystarczy dobrze dobrany biustonosz i piersi się pięknie prezentują
Mad, Maciej i ja: * KE?!*
-I na dobrze zbudowanego chłopaka też fajnie popatrzeć
Maciej: no ja tam na przykład nie lubię

Oglądamy z Maciejem ,,Fantastykę” Mad. Wyżej wymieniona pani nam ją zabiera. Otwiera stronę z filmami.
Ja: O, patrz ,,Dżungla”.
Mad: To taka podróbka ,,Madagascaru”
Ja: Hmmm.. Ta ,, Dżungla” to podróba ,,Madagascaru”
Mad: *wybucha śmiechem* Przed chwilą to powiedziałam pałko.
Śmiejemy się, po czym Maciej wtrąca:
Ta ,,Dżungla” to taki jakby ,,Madagascar”

Pozwolę sobie opisać pomysł Łukasza, Macieja i Sebusia na wyliczenie tzw. pusinusa. Czyli krótko mówiąc:ile komu wchodzi

rok urodzenia + dzień urodzenia + wzrost mnozone przez cosinusa i dzielone na wiek:]
Niestety chłopcy nie pamiętają dobrze tej metody, więc musiałam ją odtworzyć sama :D.

Dziś na PO.
Pablo: jaką dostałem ocenę z ćwiczeń ?
pan: idź zobacz w dzienniku.
*Paweł idzie*
pan: a co, nie ufasz mi, że się mnie nie spytasz ?
*…*
pan: przypominam, że czwórka wygląda jak odwrócone krzesło.
Pablo:*zaczyna się bujać*
pan: a Ty co, jakieś karaoke, czy breakdance ?
*dzwonek*
pan: No czwórkę dostałeś no !

Wariatkowo.

Ja: Co ?
Maciej: Gówno
Ja: What ?
Maciej: Egg

*dopisane wieczorem*
To są takie typowe żarty w klasie lingwistycznej. Dopuszczalne jest też :
-What?
-Shit

Tak więc z rana samego zawitało do mnie Kochanie, żeby świętować nasz pierwszy wspólnie spędzony rok .
Pierwszym punktem programu było zapoznanie Pioterowego z Doną i Weeni :). Dziewczynki dały nam śliczne kwiatki, które później odnieśliśmy do Dony i zapomnieliśmy wziąć :D. Połaziliśmy po parku, posiedzieliśmy na skałkach, później na placu zabaw :). Następnie do Misianki, gdzie gałka lodów kosztuje 2 zł @_@. Darowaliśmy sobie. Poszliśmy do mojego szanownego gimnazjum nr.18. Ujdzie :D. Później do Dony odłożyć wcześniej wspomniane kwiatki i do ZOO :). No, w ZOO to nam się zeszły ze 4 godzinki chodzenia. Sfochowana Dona pisząca mi smsy siedząc na ławce obok, podczas gdy Weeni, Pioter i ja siedzieliśmy i oglądaliśmy słonie – to było piękne :). Hipcio się nie wynurzył, żeby się z nami przywitać. Ja zahartowana po zakopiańskich spacerach dzielnie maszerowałam, a reszta jęczała, że głodna, że zmęczona itp. Później do Telepizzy. Rozsiedliśmy się w miejscu, gdzie spokojnie zmieściłoby się z 8 osób, jak nie lepiej :) Pojedliśmy, wypiliśmy colę i out. Dziewczyny do domu, Pioter i ja do Empiku. Kupiło sobie Pioterowe książkę. Później spacerkiem przez Nowy Świat na Starówkę. Tam posiedzieliśmy na murku z 15 minut i do domu :(. Później do Piaseczna, do domu mojej cioci. Kaśka bała się sama siedzieć w takiej wielkiej chałupie :D. Poszliśmy sobie posiedzieć na altance, zrobiło się zimno, to wpadliśmy na chatę zjeść kolację i spać ( ]:-> ). Z rańca jeszcze nakarmiliśmy rybki w sadzawce, pofochaliśmy się na siebie i wyjazd :(.

Co ja tu się będę rozpisywać, dziękuję Ci za ten pierwszy rok razem :*

Ty wiesz… :)


  • RSS