I niedopieszczona. Jakaś taka wyjątkowo zmarnowana. Siedzę tu dziś cały dzień, a wypracowanie z polskiego czeka. Doczekać, to się doczeka. Nawet dziś. To mogę ze spokojem zagwarantować. Tylko kiedy dokładnie ?
Chodzę do tej szkoły. Powiem szczerze, że zaczęło mnie coś ciągnąć do historii. I nie chodzi tylko o przymus udziału w konkursie o PRL-u. Ot tak po prostu spodobały mi się lekcje. Matura ? Nie sądzę. Zbyt dużo czasu przebimbałam, za bardzo się zraziłam do tego przedmiotu. No dobra, może nie tyle co zraziłam, ale dla mnie jest on po prostu nudny. Co nie zmienia faktu, że mam większą chęć chodzenia na lekcje historii, niż kiedyś. Co do matury, to moimi kandydatami są :
p.rozszerzony
-polski
-angielski
-francuski
p.podstawowy
geografia
Ale cóż. Mam jeszcze trochę czasu, żeby ewentualnie zmodyfikować poziom podstawowy.

Uprzejmie informuję, że 5.04.2006 r. minęło 11 miesięcy. Najważniejszych dla mnie miesięcy :)Teraz wielkie odliczanie do 5.05.2006 r. I świętowanie :)
Skarb :*

Mam zamiar zabrać się z Weeni i Doną do Lednicy.

Ostatnio mam ochotę stanąć na ulicy i zacząć zbierać pieniążki na WOŚP. Powiem szczerze, że trochę mi się tęskni za tym lataniem po ulicy/tramwajach i mówieniem: Dzień dobry, zbieram pieniążki na Wielką Orkiestrę.
A najlepsze było, jak dzień po finale weszłam do sklepu i do kasjerki: Dzień dobry, zbieram pieniążki… :)

Czas na polski. Będę broniła Makbeta. Czemu myślę Makbet, a mówię Dante ?