Już prawie zapakowana. Jeszcze tylko…Hmm…Bluzka..Tak :]. Nie wiem, będę improwizowała.
Pomyśleć, że za parę godzin będę się tłukła PKS-em w towarzystwie mamy i Piotrka, aby po południu dojechać do Zakopca, zapukać do domu państwa M., wyjść wieczorem na Krupówki…. A następnego dnia już na dechę pójdę. Oby jeszcze nie na ten *** orczyk. Chciałabym się trochę rozjeździć, zanim po dwóch latach jazdy nauczę się obsługiwać to szaleństwo O_o. Jestem szczęśliwa, zawsze jak wyjeżdżam, to ogarnia mnie takie niesamowite szczęście. Bo robię to, co kocham. To, o czym mogę gadać godzinami, jak to zajebiście jest jechać przed siebie ( z reguły jedzie się przed siebie, chociaż czasem do tyłu ^^) i tak się wyłączyć od wszystkiego.
Nie no, może nie tak, że zero kontaktu ze mną. Jak zawsze będę pod komem. Biorę misia od Piotera( miś nazywa się Piotruś , tudzież Miś )żeby mieć co tulić. Biorę empedraja, żeby głuchnąć od mojej tekno mjuzik.
Nie zabraknie też wypasów typu zeszyt od polskiego i francuskiego. No cóż, chce sie balować po feriach, to trzeba to jakoś odpokutować ;).
Hmmm… Czemu ja robię wszystko na ostatnią chwilę?
Wracam 28-go. Życzę Wam wszystkim miłych ferii :)
Oczywiście smsy mile widziane ;)
:*

My hump, my hump, my hump !