O tak, tytuł notki typowo bożonarodzeniowy. Muszę się streszczać.
Przed chwilą weszła do mnie do pokoju mama z informacją, że przyjechał kolega mojej siostry(Hiszpan), nie ma gdzie spędzić Świąt, w związku z tym spędzi on je z nami. No ok, bardzo mi miło, ja lubię gości( impreza będzie u mojej babci, ale ja i tak lubię gości :)! ). Ale co najgorsze? To, że prezenty mamy sobie dać TERAZ, każdy w swoim domu, bo dla pana Hiszpana nic nie ma i byłoby to niesprawiedliwe.
Hej, hej, bez przesady ! On chyba liczył się z tym jak tu przyjeżdżał, można mu kupić czekoladę, czy coś, ale czemu mam rezygnować od razu z całego rozpakowywania prezentów jak zaświeci pierwsza gwiazdka?! Ej no…Super :/
I tak nie przepadam za Świętami, w tym roku tak samo jak w poprzednim, nie czuję żadnego klimatu itp.Tym razem będzie mi się udzielał klimat hiszpański. Aż przypomniało mi się,,Pero mira como beben, los peses en el rio”. Eh. Może jednak daruję sobie prezentowanien moich talentów wokalnych podczas Wigilii.A zwłaszcza, podczas uczestniczenia w niej tego oto gościa. No ale co zrobisz. Zbłąkany wędrowiec rodem z Hiszpanii.