Jeju, tak mi głupio, że na początku taka byłam na NIE do tego wszystkiego ! Pojechałam do Piaseczna, z 15 minut po naszym przyjeździe przyjechała Kasia i Juan. No i oczywiście wszyscy dawaj Kinga po angielsku @_@. A ja co? Wstydzioch. Nawet Kasia zauważyła, że u nas wstydzanie się to rodzinne, bo ona też zawsze czerwona jak burak jak coś od niej chcą :D.No ale dali mi trochę czasu i się rozgadałam.Ba, zaczęły się tematy II Wojny Światowej. Jak to Brytyjczycy sprzedali Polskę Rosjanom…Hmm..No nic, widocznie lepiej idzie mi gadanie o takich rzeczach po angielsku ^^. I trochę pogadaliśmy o Świętach w Hiszpanii, w ogóle było bardzo fajnie, cieszę się, że mogłam Juana poznać. W kółko śmiechy, mimo że poza moją siostrą i mną nikt nie rozumiał co Juan mówi bezpośrednio po angielsku(musiałyśmy tłumaczyć), to wszyscy gadali, śmiali się itp :).Prezenty? Naprawdę malutkie i skromniutkie, ale za to co mi mama powiedziała…Hmm.. :D. Aż nie napiszę, bo nie chcę wykrakać :)
Jeju, cudowne Święta :)Juan już zaczynał ze mną rozmawiać po francusku, ale powstrzymałam go ^^.
O LUDZIE, BYŁO ŚWIETNIE ! :*