la-chica blog

Twój nowy blog

właśnie tak to wszystko widzę. chorowanie bla-bla. nie mogę patrzeć na wielkie obiady, jak przełykam mięso to mi niedobrze. ble.

Żarcie

Brak komentarzy

O jedzeniu zaczęłam mówić „żarcie”. Kontroluje mnie, dzięki niemu moje lęki znikają. 

Dotknęło i mnie. Niedługo podejmuję terapię. Chcę spróbować sama, jeśli się nie uda, idę do kogoś po pomoc. Chcę zostawić za sobą to, co mnie spotkało, nauczyć się swojej wartości i docenić to, co we mnie najlepsze. Bo jeśli nie ja sama, to nie zrobi tego za mnie nikt.

Ostatnio bywa gorzej, ale jakoś walczę.
Jest ktoś, kto jest mi bardzo bliski, pomaga. Pierwsza w życiu osoba, która rozumie, co do niej mówię, to też swoje w życiu przeszła. Nie gorszego, nie straszniejszego, chyba po prostu innego.

NL

Brak komentarzy

Staram się walczyć ze wszystkimi przeciwnościami, ale nie zawsze wychodzi.
Straszne jest to, że wyobrażenia mogą zapanować nad Twoim umysłem, Twoją wyobraźnią – że mogą Cię w jakikolwiek sposób blokować. Mnie blokują…
Mam ogromny żal do tego wszystkiego, co się wydarzyło.
Nie mogę się pogodzić z wieloma rzeczami, które mnie w życiu spotkały. Nie mogę i nie umiem.
Staram się brnąć do przodu, choć czasami muszę się zatrzymać. Teraz nastąpił moment tzw.”gorszy”.

Wczoraj zakończyłam sesję.
Pełni niepewności przed egzaminem z językoznawstwa stawiliśmy się na Wydział i odpowiadaliśmy. Udało mi się poprawić na czwórkę.:)
Tylko czemu profesor wpisał mi w indeks ‚leksykografia’ zamiast ‚wstęp do językoznawstwa’? ;) To chyba jednak NIE JEST to samo. :D

Nieważne. Żadnych poprawek i jutro z czystym sumieniem jadę do Kijowa. Dwa dni u rodzinki w Kijowie, potem dwa dni w Sumach, potem dwa w Charkowie. Jaram się niezmiernie.:) W końcu ich wszystkich zobaczę!

Zaopatrzona w książki od koleżanki będę sobie spokojnie jechała zostawiając wszystkie zawirowania ostatnich dni w Warszawie.

Dobrze jest!

24 stycznia. Tak bardzo staram się teraz nadrobić stracony czas. Życzę Tacie wszystkiego dobrego. Ale już nie „tu”, tylko „tam”. Jest Mu tam dobrze?

Jestem pewna, że siedzi sobie gdzieś ponad mną i pilnuje. I że wie, co się stanie, jak potoczy się moje życie itd. Zawsze mi się wydawało, że gdy ktoś bliski odchodzi, to nagle dostaje od Boga tę całą wiedzę o przyszłości.

Z jednej strony jest świetnie. Ba, jest prawie idealnie.

Ale z drugiej strony, jak myślę, że ostatnie dwa lata mogły potoczyć się inaczej.
Że wszystkie mogło nie być, że być może inaczej by się to wszystko skończyło… Mówią, że nie powinno się żyć przeszłością, ale to jest -póki co- nierealne…

Lakuś

Brak komentarzy

Przedwczoraj musiałyśmy z mamą uśpić Lakiego.:(
Jest cholernie smutno. Nic już się nie plącze pod nogami, nic nie przybiega i nie zabiera mi i gościom kapci.
Ciągle patrzę na łóżko mamy, czy leży sobie pod kocykiem…
Mimo to, że ostatnio tak naprawdę ciągle leżał, to w domu zrobiło się tak głucho i pusto…

Jaka ja ostatnio jestem szczęśliwa. Poszłam po rozum do głowy… Że jednak nie warto się denerwować. Że warto spojrzeć na życie poztywnie. Udaje się.
Z drugiej strony – nie pojmuję, czemu Taty już nie ma. Siedzę i myślę, że Jego czas tutaj się już skończył. I że ten moment nadszedł. I mam wrażenie, że całe moje dzieciństwo było dwa miesiące temu. Staram się nie zgubić Go w pamięci.
Jak może w jednej chwili zabraknąć człowieka… To bardzo boli.


  • RSS